Światowe PKB jest już o ponad 20% niższe niż byłoby bez ocieplenia klimatu. A do końca wieku stracimy kolejne 50%. Tak wynika z badania Adriena Bilala i Diego Känziga, które właśnie ukazało się w Quarterly Journal of Economics, najważniejszym czasopiśmie ekonomicznym na świecie.
To nie jest kolejna apokaliptyczna prognoza. To wynik prostej, ale fundamentalnej zmiany w metodzie pomiaru: autorzy zmierzyli wpływ globalnej temperatury na gospodarkę, zamiast lokalnej. Różnica w wynikach okazała się dziesięciokrotna.
Wszystkie wykresy w tym artykule pochodzą z danych udostępnionych przez autorów.
Skąd wiemy, ile kosztuje ocieplenie?
Przez ostatnie 30 lat ekonomiści mierzyli szkody klimatyczne mniej więcej tak: brali dane z wielu krajów, porównywali lata cieplejsze z zimniejszymi i patrzyli, co dzieje się z PKB. Wyniki były spójne: trwały wzrost temperatury o 1°C obniża PKB o 1-3%. Tak szacowali Dell, Jones i Olken (2012), Burke, Hsiang i Miguel (2015), Kalkuhl i Wenz (2020) i wielu innych.
Te szacunki kształtowały całą politykę klimatyczną. Społeczny Koszt Węgla, czyli łączna wartość przyszłych szkód wyrządzonych przez emisję jednej tony CO2, szacowano na 50-185 dolarów. Przy takich liczbach dekarbonizacja opłacała się tylko jeśli rządy brały pod uwagę korzyść dla całego świata. Jednostronnie? Nie warto.
Bilal i Känzig zadali proste pytanie: a co jeśli te modele pomijają większość szkód?
Problem z temperaturą lokalną
Dotychczasowe modele porównywały kraje między sobą w tym samym roku. Polska miała cieplejszy rok, Niemcy chłodniejszy, patrzymy na różnicę w PKB. Brzmi sensownie, ale jest haczyk: aby takie porównanie miało sens, trzeba wyeliminować wszystko, co w danym roku wpływa na wszystkie kraje jednocześnie. Robi się to za pomocą tak zwanych efektów stałych czasu.
I tu tkwi problem. Globalne ocieplenie wpływa na wszystkie kraje naraz. Eliminując wspólny czynnik roku, modele panelowe wyrzucały z analizy dokładnie to, co miały mierzyć: globalny sygnał klimatyczny. Zostawały tylko lokalne odchylenia, czyli w istocie szum.
Co zrobili inaczej?
Bilal i Känzig odwrócili podejście. Zamiast porównywać kraje między sobą, wzięli globalną średnią temperaturę jako jedną zmienną i sprawdzili, jak jej wahania wpływają na światowe PKB.
Żeby uniknąć pozornej korelacji (temperatura rośnie, PKB rośnie, ale jedno nie wynika z drugiego), wyodrębnili z danych temperaturowe “szoki”, czyli krótkotrwałe odchylenia od trendu. Potem zmierzyli, jak gospodarka reaguje na taki szok w ciągu kolejnych 10 lat, korzystając z metody projekcji lokalnych Jordà (2005), która jest standardem w makroekonomii empirycznej.
Anomalia średniej globalnej temperatury, dane Berkeley Earth, 1950-2021. Źródło: micc_pwt_ts.dta
Dziesięciokrotna różnica
Wynik: po globalnym szoku temperaturowym o 1°C, światowe PKB per capita spada o 12-17% w ciągu 6 lat. Po przeliczeniu na trwały wzrost temperatury (a nie jednorazowe odchylenie) daje to spadek o 22% w danych za lata 1960-2019, a nawet 34% w dłuższej próbie sięgającej 1860 roku.
Ale najciekawsze jest porównanie. Autorzy powtórzyli dokładnie tę samą analizę, z tymi samymi danymi, ale zamiast temperatury globalnej użyli lokalnej, jak w dotychczasowej literaturze. Efekt? Dziesięć razy mniejszy i statystycznie nieistotny.
Reakcja PKB na szok temperaturowy 1°C: temperatura globalna (ciemny) vs. lokalna (jasny). Ten sam model, te same dane, inna zmienna. Źródło: irfgs_base_plS.dta, irfls_baseS.dta
Ten wykres to sedno całego artykułu. Ciemna linia (temperatura globalna) spada do -14% po 6 latach. Jasna (lokalna) ledwo drga wokół zera. Przedziały ufności (zacieniowane obszary) nawet się nie pokrywają. To nie jest różnica w interpretacji. To jest różnica w tym, co mierzymy.
Dlaczego tak duża różnica?
Wyobraźmy sobie, że mierzymy skutki zdrowotne zanieczyszczenia powietrza, porównując dzielnice w obrębie jednego miasta. Dzielnica A ma gorsze powietrze niż B, więc mierzymy różnicę w zachorowaniach. Ale jeśli całe miasto ma fatalne powietrze, ta metoda nie uchwyci większości problemu, bo porównujemy “złe” z “trochę mniej złym”.
Z klimatem jest podobnie. Lokalne odchylenia temperatury to szum. Prawdziwy sygnał jest globalny: rosnąca temperatura oceanów napędza susze, ekstremalne opady, fale upałów i wichury na całym świecie jednocześnie. Bilal i Känzig pokazują, że te cztery rodzaje ekstremalnych zjawisk pogodowych wyjaśniają ponad połowę całkowitego efektu globalnej temperatury na PKB.
Co to oznacza na przyszłość?
Autorzy wbudowali swoje szacunki w model wzrostu gospodarczego i obliczyli projekcję do końca stulecia. Scenariusz bazowy zakłada ocieplenie o 3°C powyżej poziomu przedprzemysłowego do 2100, zgodne z obecną trajektorią emisji.
Projekcja strat PKB do 2150 w scenariuszu obecnej trajektorii emisji. Źródło: OutputPath011326.csv
Według tego modelu świat traci 28% PKB do 2050 i 53% do 2100 (przedział ufności: 29-77%). Afryka Subsaharyjska i Azja Południowo-Wschodnia tracą jeszcze więcej, bo ich gospodarki są bardziej wrażliwe na ekstrema pogodowe. Europa traci relatywnie mniej (26% do 2100), ale wciąż bardzo dużo.
Dla porównania: dotychczasowe modele oparte na lokalnej temperaturze dawały zaledwie 9% strat do 2100. Różnica jest kolosalna.
Ostrożnie: Projekcje zakładają brak adaptacji wykraczającej poza historyczną. Jeśli przyszła adaptacja technologiczna i instytucjonalna okaże się skuteczniejsza niż dotychczasowa, rzeczywiste straty mogą być mniejsze. Z drugiej strony model nie uwzględnia potencjalnych punktów krytycznych (tipping points), które mogłyby straty zwiększyć. Stabilność wyników w różnych okresach historycznych (1860-1928 vs. 1980-2019) sugeruje jednak, że dotychczasowa adaptacja nie zmniejszała szkód w zauważalny sposób.
Ile naprawdę kosztuje tona CO2?
Społeczny Koszt Węgla to kluczowa liczba w polityce klimatycznej: mówi, ile warte są szkody wyrządzone przez emisję jednej tony CO2. Jeśli koszt dekarbonizacji jest niższy od tej liczby, polityka klimatyczna się opłaca.
Społeczny Koszt Węgla według różnych szacunków. Źródło: BaselineResults011326.csv
Dotychczasowe szacunki mieściły się w przedziale 51-185 dolarów za tonę. Bilal i Känzig otrzymują 1207 dolarów, a nawet dolna granica ich przedziału ufności (399$) wielokrotnie przekracza konwencjonalne wartości. Dla kontekstu: IPCC w swoim ostatnim raporcie (AR6) podawał zakres 50-200 dolarów.
To zmienia rachunek ekonomiczny dekarbonizacji. Przy kosztach polityki klimatycznej rzędu 80 dolarów za tonę (według szacunków Bistline i in., 2023), dotychczasowe Społeczne Koszty Węgla oznaczały, że dekarbonizacja opłaca się tylko jeśli liczymy korzyści dla całego świata. Przy 1200 dolarów za tonę nawet jednostronne działanie jednego dużego kraju opłaca się z czysto krajowej perspektywy, bez oglądania się na resztę świata.
Dlaczego tego nie widać?
Skoro straty są tak duże, dlaczego ich nie czujemy? Bo ocieplenie zachodzi powoli. Roczny efekt to ułamek procenta tempa wzrostu, ginie w szumie: recesje, boomy, kryzysy finansowe. Ale ponieważ zmiana klimatu jest trwała, te ułamki procentów się kumulują.

Według modelu Bilala i Känziga zmiana klimatu zmniejszyła roczne tempo wzrostu o około jedną trzecią w latach 1960-2019. W 2019 roku luka między faktycznym a hipotetycznym PKB przekroczyła 20%. Innymi słowy: gdyby nie ocieplenie, bylibyśmy o ponad jedną piątą bogatsi niż jesteśmy.
Co dalej z tymi wynikami?
Badanie Bilala i Känziga nie jest ostatnim słowem w debacie. Istnieje szeroka literatura z różnymi metodologiami: modele zintegrowane (DICE, PAGE, FUND), panele lokalne, modele sektorowe. Dotychczasowe szacunki Społecznego Kosztu Węgla, od 51 dolarów (EPA) przez 185 (Rennert i in.) do zakresu 50-200 dolarów (IPCC AR6), opierają się na modelach z temperaturą lokalną. Wyniki Bilala i Känziga przesuwają te szacunki radykalnie w górę, ale trwa dyskusja o roli adaptacji i o tym, na ile model oddaje złożoność rzeczywistej gospodarki.
Niemniej to są wyniki opublikowane w najbardziej prestiżowym czasopiśmie ekonomicznym, oparte na dwóch niezależnych próbach danych (173 kraje od 1960 i 43 kraje od 1860), przetestowane na dziesiątkach wariantów specyfikacji. Autorzy sprawdzili różne filtry trendu, różne zestawy zmiennych kontrolnych, różne źródła danych temperaturowych i różne podokresy historyczne. Wyniki za każdym razem wychodziły podobnie.
Nawet jeśli prawdziwy efekt leży bliżej dolnej granicy ich przedziału ufności (29% strat do 2100 zamiast 53%), to wciąż wielokrotnie więcej niż wynikało z dotychczasowych modeli. I wciąż wystarczająco dużo, żeby zmienić rachunek ekonomiczny dekarbonizacji.
Na podstawie: Bilal, A. & Känzig, D.R. (2024/2026). “The Macroeconomic Impact of Climate Change: Global vs. Local Temperature”, Quarterly Journal of Economics. Replication package: github.com/dkaenzig/micc_replication. Wykresy wygenerowane z danych autorów.


Komentarze