Moneta kryptowaluty na tle czerwonego welurowego materiału

Trzecia porażka ustawy o kryptowalutach. Rynek krypto pozostaje dzikim zachodem


4 września Sejm głosował nad odrzuceniem prezydenckiego weta wobec ustawy regulującej rynek kryptoaktywów. Zagłosowało 442 posłów, za odrzuceniem weta opowiedziało się 241, przeciw było 198, trzy osoby wstrzymały się od głosu. Do odrzucenia weta Karola Nawrockiego potrzebna była większość 3/5, czyli 266 głosów. Zabrakło 25 głosów. To trzecia nieudana próba wprowadzenia ustawy w życie, mimo że tydzień wcześniej premier Donald Tusk apelował o powtórne głosowanie w tej sprawie.

Kilka godzin wcześniej zapadła inna decyzja, dotycząca tego samego rynku. Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące trojga podejrzanych w śledztwie w sprawie giełdy Zondacrypto: Anny P., Jaromiry W. i Rafała Z. Poinformowała o tym Prokuratura Krajowa. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek mówił wcześniej o dwóch odrębnych wątkach tej sprawy: wyprowadzeniu milionów złotych z konta klientów oraz próbie zatarcia śladów prowadzących do pokrzywdzonych.

Te dwa zdarzenia z jednego dnia pokazują, jak działa polski rynek kryptowalut bez odrębnych przepisów. Giełdy kryptoaktywów funkcjonują poza reżimem licencyjnym, jakiemu podlegają banki i domy maklerskie. Nie obowiązują ich wymogi kapitałowe ani zasada trzymania środków klientów oddzielnie od majątku spółki. Prokuratura i sąd wkraczają dopiero wtedy, gdy pieniądze już zniknęły z platformy, a poszkodowani sami złożą zawiadomienie.

Trzykrotne odrzucenie ustawy w Sejmie nie jest tylko sporem proceduralnym między prezydentem a rządem. W trakcie debaty Tusk odczytał fragment protokołu przesłuchania w śledztwie Zondacrypto, w którym jedna z przesłuchiwanych osób miała twierdzić, że obiecano jej ułaskawienie prezydenckie. Zwracając się do posłów podtrzymujących weto, powiedział:

Cały czas trwacie w tym uporze, bo wszystko na to wskazuje, że trzymają was za gardło bardzo źli ludzie.

W tej samej debacie przywołano też inny fragment materiałów śledztwa: obietnicę złożoną przez byłego ministra sprawiedliwości, że po powrocie do resortu “ukręci łeb” sprawom związanym z Zondacrypto. Jeśli te zapisy potwierdzą się w toczącym się postępowaniu, oznaczają one, że o losie przepisów chroniących klientów giełd kryptowalut mogli decydować politycy powiązani z ludźmi, wobec których toczy się śledztwo w sprawie wyprowadzenia ich pieniędzy.

Koszt braku regulacji ponoszą osoby, które powierzyły oszczędności platformom takim jak Zondacrypto. Bez licencjonowania i bieżącego nadzoru, na przykład ze strony Komisji Nadzoru Finansowego, depozytariusz nie ma żadnej gwarancji odzyskania środków w razie upadłości giełdy czy wyprowadzenia aktywów przez jej właścicieli. Jedyną drogą pozostaje proces karny, a ten, jak pokazuje sprawa Zondacrypto, trwa latami, zanim ktokolwiek usłyszy zarzuty. Do tego czasu inne giełdy kryptoaktywów działają na identycznych zasadach co platforma objęta dziś śledztwem: bez obowiązku informowania klientów o ryzyku, bez oddzielenia ich środków od majątku spółki i bez instytucji, która mogłaby zareagować, zanim dojdzie do strat.

Trzecie odrzucone weto oznacza, że ten stan prawny utrzyma się co najmniej do kolejnej próby uchwalenia ustawy. Sprawa Zondacrypto pokaże, ilu klientów faktycznie straciło pieniądze i czy ktokolwiek z osób decyzyjnych poniesie za to odpowiedzialność. Pytanie, kto na braku regulacji zyskuje, ma jednak odpowiedź już teraz: operatorzy platform działających bez licencji i nadzoru oraz politycy, którzy dzięki temu unikają pytań o swoje powiązania z branżą.

Regiony: polska
Redakcja relacje.news
Redakcja relacje.news

Zespół redakcyjny serwisu relacje.news.

Komentarze