Czarno-białe zdjęcie pustego łóżka szpitalnego na kółkach w zaciemnionej sali, w tle zasłona i aparatura medyczna

Terapie ratujące pacjentów mogą utknąć w nowym trybie. Projekt ustawy przewiduje powoływanie nowych komitetów, które będą racjonalizować koszty ludzkiego życia


Ratunkowy dostęp do technologii lekowych działa w Polsce od 23 lipca 2017 roku i obsługuje jedną sytuację: refundowane leczenie się skończyło, a lekarz prowadzący uznaje, że jakiś lek spoza koszyka świadczeń gwarantowanych jeszcze może pomóc. W latach od 2021 do 2024 Narodowy Fundusz Zdrowia wydał na ten tryb 913,1 mln zł, z czego 619,6 mln zł, czyli 67,8 proc., poszło na leki onkologiczne. W samym 2024 roku skorzystało z tej ścieżki 4 542 pacjentów, w tym 995 dzieci.

Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt ustawy o refundacji indywidualnej, który ten tryb przebudowuje. Dokument trafił do prekonsultacji 30 czerwca 2026 roku z udziałem NFZ, AOTMiT, samorządów zawodowych, przedstawicieli rynku farmaceutycznego, stowarzyszeń szpitali, Rzecznika Praw Pacjenta i Rady Organizacji Pacjentów. Zamiast jednego wniosku szpitala do oddziału wojewódzkiego przewiduje trzy kolejne oceny tej samej sprawy.

Co dokładnie się zmienia

Najpierw wniosek opiniuje komitet szpitalny do spraw RDTL. W jego składzie mają zasiadać kierownik podmiotu leczniczego i dwaj lekarze specjaliści z dziedziny właściwej dla choroby pacjenta. Potem sprawa idzie do konsultanta krajowego albo wojewódzkiego, który musi wydać pozytywną opinię. Na końcu stoi akceptacja finansowa właściwego oddziału NFZ. Zgoda ma obejmować trzy miesiące terapii, po których szpital musi potwierdzić jej skuteczność, żeby leczenie kontynuować.

Projekt wprowadza również mechanizm zwrotu pieniędzy przez producentów. Jeśli roczne wydatki funduszu na jedną technologię w RDTL przekroczą 2 mln zł, producent oddaje kolejno 10 proc. od części z przedziału od 2 do 4 mln zł, 20 proc. od części od 4 do 8 mln zł i 30 proc. od nadwyżki powyżej 8 mln zł. W sprawach wysokokosztowych NFZ może zamówić opinię AOTMiT z terminem 14 dni. Sam mechanizm zwrotu ma zacząć obowiązywać 1 stycznia 2029 roku, czyli lata po tym, jak zaczną działać etapy dotyczące pacjenta.

Skąd bierze się presja na oszczędzanie

Wiceprezes NFZ Jakub Szulc podał w październiku 2025 roku, że „przy braku zmiany pozostałych parametrów mówimy o luce finansowej NFZ w 2025 r. na poziomie 14 mld zł i 23 mld zł w 2026 r.". Wariant z dwudziestoma trzema miliardami zakłada, że składka zdrowotna nie zostanie podniesiona.

Cztery lata ratunkowego dostępu, od 2021 do 2024 roku, kosztowały fundusz 913,1 mln zł. Jest to mniej niż 7 proc. luki, którą NFZ zanotował w samym 2025 roku. Oszczędność, o którą toczy się spór przy RDTL, ma więc w skali funduszu rozmiar marginalny, a decyzja o wysokości składki zdrowotnej i o tym, kto ją płaci, przesądza o rozmiarze dziury nieporównywalnie mocniej. Domykanie luki odbywa się jednak przez procedury rozstrzygające o pojedynczym chorym, podczas gdy poziom składki pozostaje nietknięty.

Kontrola kosztów w tym punkcie systemu oznacza rozstrzyganie, przy której chorobie i przy jakiej cenie jednostkowej fundusz się zatrzyma, tj. ustala granicę, gdzie czyjeś życie przestaje być opłacalne.

Co kosztuje zwłoka

Skutki przewlekłej procedury w tym trybie są udokumentowane. Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła RDTL za okres od 26 listopada 2020 do 31 maja 2022 roku i opublikowała wyniki w lipcu 2023 roku. Jedna procedura trwała 127 dni. Szpitale czekały na refundację nawet ponad 400 dni. W dwóch przypadkach pacjenci zmarli, a postępowanie w ich sprawach trwało ponad 8 miesięcy i prawie 1,5 roku. Do ministra wpłynęło 97 wniosków o ponowne rozpatrzenie sprawy i w ponad 40 proc. z nich decyzję zmieniono na pozytywną.

Ta ostatnia liczba opisuje jakość pierwszej decyzji. W ponad dwóch na pięć zbadanych powtórnie spraw odmowa okazała się błędna, a na jej naprawienie pacjent musiał czekać, w niektórych sytuacjach nawet do swojej śmierci. Nowy tryb nie usuwa tego ryzyka, mnoży natomiast liczbę miejsc, w których sprawa może stanąć.

Ogólnopolska Federacja Onkologiczna oraz reprezentująca chorych na stwardnienie rozsiane Monika Łada ostrzegają, że obowiązek opiniowania wniosku przez komitet szpitalny i ponownej analizy przez konsultanta krajowego przesunie termin rozstrzygnięcia z kilku dni na kilka miesięcy. Ta sama grupa zwraca uwagę na planowane wydawanie leków w aptekach poza szpitalem, które dla chorych z terenów wiejskich oznacza dodatkowe wyjazdy.

Kto ustala cenę czekania

Kontrola wydatków publicznych na leki jest uzasadniona i organizacje pacjentów tego nie podważają. Fundusz publiczny nie może finansować terapii bez żadnego nadzoru, a samo powołanie komitetu z dwoma specjalistami daje szpitalowi tryb, którego dziś nie ma. Pytanie dotyczy tego, kto ponosi koszt tej kontroli i w jakiej jednostce się on liczy. Przy trzech kolejnych zgodach jednostką jest czas chorego, a tego kosztu nie widać w żadnym planie finansowym, ponieważ nie jest wyrażony w złotych.

Państwo odpowiada za dostęp do leczenia ratującego życie, ponieważ finansuje system i ustala jego zasady. Narzędzia ograniczania wydatków na RDTL, którymi już dysponuje, obejmują analizę kosztów po fakcie, negocjacje cenowe i właśnie zwroty od producentów. Każde z nich działa bez zatrzymywania decyzji klinicznej w czasie rzeczywistym.

W planie NFZ ratunkowy dostęp jest jedną pozycją wydatkową z procentem wykonania: w latach od 2021 do 2024 wykorzystano 92 proc. zaplanowanych na niego środków. Ile czasu na swoje decyzje mają mieć komitet szpitalny, konsultant i oddział wojewódzki, z upublicznionych założeń projektu nie wynika. Projekt jest wciąż przed konsultacjami publicznymi, więc terminy wiążące dla każdego z tych trzech etapów można do niego wpisać.

Regiony: polska
Redakcja relacje.news
Redakcja relacje.news

Zespół redakcyjny serwisu relacje.news.

Komentarze