<?xml version="1.0" encoding="utf-8" standalone="yes"?><rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"><channel><title>relacje.news</title><link>https://relacje.news/</link><description>Serwis informacyjny z progresywną i solidarnościową perspektywą.</description><language>pl</language><lastBuildDate>Sun, 20 Sep 2026 13:06:27 +0200</lastBuildDate><atom:link href="https://relacje.news/tagi/rynek-pracy/index.xml" rel="self" type="application/rss+xml"/><image><url>https://relacje.news/img/default-cover.svg</url><title>relacje.news</title><link>https://relacje.news/</link></image><item><title>Współpraca w odbudowie Ukrainy jako szansa dla Polski. Ma kosztować 588 mld dolarów, a ile z tego trafi do polskich firm, zależy od decyzji państwa</title><link>https://relacje.news/odbudowa-ukrainy-jako-szansa-dla-polski-pod-warunkiem-ze-panstwo-sie-w-to-zaangazuje/</link><guid isPermaLink="true">https://relacje.news/odbudowa-ukrainy-jako-szansa-dla-polski-pod-warunkiem-ze-panstwo-sie-w-to-zaangazuje/</guid><pubDate>Sun, 20 Sep 2026 13:06:27 +0200</pubDate><dc:creator>Redakcja relacje.news</dc:creator><description>Raport RDNA5 wycenia odbudowę Ukrainy na 588 mld dolarów w ciągu dekady, najwięcej w transporcie i energetyce. Polska ma granicę, terminale przeładunkowe, eksport na Ukrainę wart 56,9 mld zł rocznie i sześć państwowych instytucji działających pod szyldem Team Poland. Nie ma natomiast celu ilościowego, planu inwestycji w regiony przygraniczne ani rozstrzygnięcia, na jakich umowach ma się opierać praca przy odbudowie.</description><content:encoded xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">&lt;h2 id="co-mówi-raport"&gt;Co mówi raport&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Raport RDNA5, przygotowany wspólnie przez ONZ, Bank Światowy, Komisję Europejską i rząd Ukrainy, &lt;a href="https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2026-02-25/najdrozsza-odbudowa-w-europie-od-dekad-ukraina-potrzebuje-niewyobrazalnych-pieniedzy/"&gt;wycenia potrzeby odbudowy kraju na 588 mld dolarów w ciągu dekady&lt;/a&gt;. Szkody bezpośrednie policzone w tym samym dokumencie przekroczyły 195 mld dolarów. Najwięcej pieniędzy pochłoną transport, czyli ponad 96 mld, energetyka z kwotą około 91 mld i mieszkalnictwo z około 90 mld. Ukraiński PKB za 2025 rok szacuje się na około 183,5 mld dolarów, więc rachunek za odbudowę jest ponad trzykrotnie wyższy niż roczna produkcja kraju, którego dotyczy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Polska leży na trasie, przez którą większość materiałów, maszyn i sprzętu do tej odbudowy musi przejechać. Sąsiedztwo daje polskim firmom przewagę startową, o kontraktach rozstrzygną jednak przetargi, gwarancje finansowe i zdolności produkcyjne przygotowane z wyprzedzeniem. Każdy z tych trzech elementów zależy od decyzji zapadających w Warszawie oraz od tego, kiedy zapadną.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="co-państwo-dotąd-zbudowało"&gt;Co państwo dotąd zbudowało&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Handel z Ukrainą jest już teraz dla polskich firm jednym z większych rynków. Według danych GUS &lt;a href="https://www.wnp.pl/rynki/ukraina-siodmym-najwiekszym-odbiorca-polskich-towarow-w-2025-r-eksport-siegnal-niemal-57-mld-zl,1075324.html"&gt;eksport do Ukrainy sięgnął w 2025 roku 56,9 mld zł&lt;/a&gt; wobec 56,6 mld zł rok wcześniej, co dało Ukrainie siódme miejsce wśród odbiorców polskich towarów. Największe pozycje to paliwa za 9,8 mld zł, pojazdy i statki powietrzne za 8,8 mld zł, maszyny i sprzęt elektroniczny za 8,6 mld zł oraz broń i amunicja za 5,3 mld zł. Import w drugą stronę wyniósł 19,7 mld zł i był niższy niż rok wcześniej, a Ukraina wypadła z pierwszej dziesiątki dostawców do Polski.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Państwo w tej sprawie działa i ma się czym wykazać. Pod koniec czerwca 2026 roku Gdańsk przyjął konferencję Ukraine Recovery Conference, na którą &lt;a href="https://www.rp.pl/biznes/art44707181-konferencja-urc-w-gdansku-jak-dwa-davos-podpisano-prawie-200-umow-i-porozumien"&gt;przyjechało 7,5 tys. uczestników, w tym blisko 5 tys. przedstawicieli biznesu i 19 delegacji państwowych wysokiego szczebla, a podpisano blisko 200 porozumień i listów intencyjnych&lt;/a&gt;. Pełnomocnik rządu do spraw odbudowy Ukrainy Paweł Kowal nazwał wydarzenie „dwa razy Davos”. Wśród podpisanych dokumentów znalazł się &lt;a href="https://www.money.pl/gospodarka/odbudowa-ukrainy-giganci-z-polski-maja-dostac-kontrakty-jest-podpis-7300671873800288a.html"&gt;list intencyjny czterech spółek energetycznych, PGE, Orlenu, Enei i Tauronu, o współpracy przy odbudowie ukraińskiego systemu energetycznego&lt;/a&gt;. Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun skomentował go zdaniem: „nie wyobrażam sobie, żeby polskie firmy nie brały w tym udziału”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Działają też instrumenty finansowe. Bank Gospodarstwa Krajowego &lt;a href="https://www.money.pl/gospodarka/bgk-ze-specjalnym-statusem-na-ukrainie-ratyfikacja-umowy-7258591346825600a.html"&gt;na mocy umowy międzyrządowej uzyskał w Ukrainie specjalny status&lt;/a&gt;, a z Komisją Europejską &lt;a href="https://checkpress.pl/artykul/bgk-operatorem-gwarancji-n2297093"&gt;podpisał umowę gwarancyjną w ramach Ukraine Facility na 175 mln euro&lt;/a&gt;. KUKE jako pierwsza agencja ubezpieczeń kredytowych w tej części Europy objęła gwarancjami odbudowę i &lt;a href="https://www.bankier.pl/wiadomosc/Polski-kapital-na-Ukrainie-pod-ochrona-3-mld-dolarow-ubezpieczen-od-KUKE-9158599.html"&gt;podaje, że ubezpieczeniem objęte są obroty warte 3 mld dolarów&lt;/a&gt;. Sześć instytucji, &lt;a href="https://www.rp.pl/wydarzenia-gospodarcze/art44773981-polska-na-rzecz-odbudowy-ukrainy"&gt;Polski Fundusz Rozwoju, Agencja Rozwoju Przemysłu, BGK, Polska Agencja Inwestycji i Handlu, KUKE oraz Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, występuje pod wspólnym szyldem Team Poland&lt;/a&gt;; PAIH podpisała umowę z ukraińskim odpowiednikiem, a PFR współfinansuje inwestycję w sektorze logistycznym.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zapowiedzi rządowe kończą się jednak na deklaracji, że chodzi o ułatwienie polskim przedsiębiorcom wejścia na rynek ukraiński i zwiększenie ich udziału w projektach odbudowy. Nie pada przy tym żadna liczba: ani udział w rynku, do którego Polska zmierza, ani lista branż wspieranych w pierwszej kolejności, ani harmonogram inwestycji, które miałyby ten udział umożliwić.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="branża-budowlana-o-szansach-polskich-wykonawców"&gt;Branża budowlana o szansach polskich wykonawców&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Najostrożniejszą ocenę wystawili ludzie z branży, która miałaby na odbudowie zarobić najwięcej. Damian Kaźmierczak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, &lt;a href="https://www.wnp.pl/budownictwo/ekspert-wskazuje-kto-zarobi-na-odbudowie-ukrainy-firmy-z-polski-czeka-rozczarowanie,915896.html"&gt;prognozował, że największymi beneficjentami odbudowy będą firmy amerykańskie, tureckie i południowokoreańskie&lt;/a&gt;, a polskie spółki wykonawcze obecne przy tym procesie „będzie można policzyć na palcach jednej ręki”. Powody wskazał strukturalne: na krajowym rynku działa zaledwie kilka średniej wielkości firm budowlanych zdolnych udźwignąć największe kontrakty, brakuje podmiotów gotowych pełnić rolę inżyniera kontraktu, a konkurenci z Turcji i Korei mają dostęp do tysięcy pracowników z Azji.&lt;/p&gt;
&lt;div class="alert alert-info" role="alert"&gt;
&lt;p class="mb-0"&gt;Różnica między generalnym wykonawcą a podwykonawcą rozstrzyga o marży, o tym, kto ustala warunki płatności, i o tym, czyi inżynierowie zdobywają doświadczenie przy dużych projektach. Firma, która przez dekadę pracuje jako podwykonawca, po dekadzie nadal nie ma kompetencji generalnego wykonawcy.&lt;/p&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Braki, które wylicza Kaźmierczak, mają charakter instytucjonalny i dają się uzupełniać. Zdolność pełnienia roli inżyniera kontraktu buduje się latami przez zamówienia publiczne i kadry, wejście do dużych projektów ułatwiają konsorcja, a ryzyko kontraktowe zdejmują gwarancje. Każde z tych narzędzi jest w zasięgu państwa i częściowo już istnieje: Budimex zapowiedział w Gdańsku gotowość do tworzenia konsorcjów z ukraińskimi partnerami, KUKE ubezpiecza ryzyko, BGK ma w Ukrainie wynegocjowany status. Brakuje spięcia tych elementów w program, który wskazywałby, które branże są wspierane, jakimi kwotami i w jakiej kolejności.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Miejsce, w którym polskie firmy mają dziś realną przewagę, jest węższe i mniej efektowne niż wielkie kontrakty infrastrukturalne. Producenci transformatorów, liczników, kabli i paneli fotowoltaicznych startują z dystansu technologicznego znacznie mniejszego niż w budownictwie, a potrzeby ukraińskiej energetyki raport RDNA5 liczy w dziesiątkach miliardów dolarów.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="precedens-z-zimy-2023-i-2024-roku"&gt;Precedens z zimy 2023 i 2024 roku&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Współpraca gospodarcza z Ukrainą prowadzona bez planu ze strony państwa ma już w Polsce swoją historię i policzone skutki. Przewoźnicy &lt;a href="https://bip.brpo.gov.pl/pl/content/rpo-granica-ukraina-protesty-rolnicy-kierowcy-mswia-odpowiedz"&gt;rozpoczęli 6 listopada 2023 roku zgromadzenia przed przejściami w Dorohusku, Hrebennem i Korczowej&lt;/a&gt;, a protest zawiesili dopiero po porozumieniu z ministrem infrastruktury. Rolnicy ogłosili strajk generalny 9 lutego 2024 roku, blokady w Zosinie i Dołhobyczowie zakończyły się odpowiednio 21 marca i 16 kwietnia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rachunek za te miesiące wystawiono polskim przewoźnikom. Ministerstwo Infrastruktury szacowało pod koniec 2023 roku, że &lt;a href="https://logistyka.rp.pl/drogowy/art40193091-znow-blokowana-jest-granica-z-ukraina"&gt;udział polskich firm w przewozach dwustronnych między Polską a Ukrainą spadł z blisko 40 proc. do poniżej 8 proc.&lt;/a&gt; Ciężarówki ze zwykłymi ładunkami czekały wtedy na wyjazd z Polski od czterech do sześciu dni, a puste pojazdy wracające z Ukrainy od szesnastu do siedemnastu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ukraińska ekonomistka Maria Repko pisze w OKO.press, że Polska zbudowała pozycję międzynarodowego hubu i rzecznika Ukrainy w Unii Europejskiej, &lt;a href="https://oko.press/polska-zyska-na-wspolpracy-gospodarczej-z-ukraina"&gt;dopóki spory polityczne i handlowe nie sprawiły, że na pierwsze strony gazet trafiła konfrontacja zamiast współpracy&lt;/a&gt;. Mechanizm, który wtedy zadziałał, nie zniknął razem z odblokowaniem przejść. Rynek rozstrzyga relacje handlowe szybciej, niż państwo reaguje na ich koszty społeczne, a rachunek płacą drobni rolnicy i mali przewoźnicy po obu stronach granicy. Uniknięcie powtórki wymaga regulacji przygotowanej, zanim spór wybuchnie, bo w trakcie blokady państwo negocjuje już tylko warunki jej zakończenia.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="drugie-rozstrzygnięcie-dotyczy-pracy"&gt;Drugie rozstrzygnięcie dotyczy pracy&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Odbudowa Ukrainy oznacza także przepływ pracowników, a ten już trwa. Na koniec czerwca 2026 roku &lt;a href="https://www.rynekzdrowia.pl/Finanse-i-zarzadzanie/1-34-mln-cudzoziemcow-w-ZUS-Liczba-pracujacych-Ukraincow-rosnie,287623,1.html"&gt;w ZUS ubezpieczonych było 1,34 mln cudzoziemców, o 8,2 proc. więcej niż rok wcześniej, w tym 901 tys. obywateli Ukrainy wobec 818 tys. przed rokiem&lt;/a&gt;. Druga co do wielkości grupa, Białorusini, liczyła 143,9 tys. osób. Ukraińcy stanowią zatem dwie trzecie ubezpieczonych cudzoziemców i są największym pojedynczym źródłem siły roboczej, po które sięgną firmy obsługujące odbudowę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Prawo zaczęło w tej sprawie nadganiać. &lt;a href="https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20250000621"&gt;Ustawa z 20 marca 2025 roku o warunkach dopuszczalności powierzania pracy cudzoziemcom&lt;/a&gt;, obowiązująca od 1 czerwca 2025 roku, uznaje pracę bez umowy zawartej na piśmie za jedną z ustawowych postaci nielegalnego powierzenia pracy. Nowelizacja ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, wpisana do Krajowego Planu Odbudowy, &lt;a href="https://www.ey.com/pl_pl/insights/workforce/nowe-uprawnienia-pip-zatrudnienie-cudzoziemcow"&gt;pozwala inspektorowi przekształcić decyzją administracyjną umowę zlecenia albo kontrakt B2B w stosunek pracy, bez zgody pracodawcy i pracownika&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ta sama decyzja działa jednak inaczej na pracownika z Polski, a inaczej na pracownika z Ukrainy. Dla pierwszego zmiana podstawy zatrudnienia oznacza formalności i wyższe koszty po stronie firmy. Dla drugiego wymaga nowego dokumentu legalizującego pracę, a do czasu jego uzyskania praca na dotychczasowych warunkach przestaje być legalna. Narzędzie pomyślane jako ochrona przed fikcyjnym samozatrudnieniem obciąża więc najmocniej tę grupę, której pozycja negocjacyjna jest najsłabsza. Usunięcie tej pułapki wymaga zmiany przepisów o legalizacji pracy, bo źródłem problemu jest konstrukcja zezwoleń, której sama aktywność inspektorów nie obejdzie.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="pieniądze-płyną-z-brukseli-decyzje-zapadają-gdzie-indziej"&gt;Pieniądze płyną z Brukseli, decyzje zapadają gdzie indziej&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Głównym źródłem finansowania pozostaje Ukraine Facility, instrument unijny wart 50 mld euro na lata od 2024 do 2027, z czego 17 mld euro to dotacje, a 33 mld euro pożyczki. &lt;a href="https://www.consilium.europa.eu/en/policies/ukraine-facility/"&gt;Do 26 czerwca 2026 roku Rada zatwierdziła siedem regularnych płatności, a łączna kwota wypłacona Ukrainie w ramach instrumentu przekroczyła 29,5 mld euro&lt;/a&gt;. 30 lipca 2026 roku Rada zmieniła ukraiński plan, uwzględniając dodatkowe 8,3 mld euro finansowania na 2026 rok. O kierunkach wydawania tych pieniędzy rozstrzygają instytucje, w których Polska jest jednym z wielu głosów, więc jej wpływ zależy od tego, z jakim stanowiskiem i jak wcześnie do nich przychodzi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przy stole, gdzie zapadają decyzje polityczne, zabrakło jej zupełnie. We wrześniu 2026 roku amerykańscy wysłannicy prowadzili rozmowy o zawieszeniu broni w Moskwie i Kijowie, z udziałem doradców przywódców Niemiec, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. &lt;a href="https://wiadomosci.wp.pl/negocjacje-ws-ukrainy-polska-wykluczona-uzasadniony-niepokoj-7326845454037569v"&gt;Polskę z tych negocjacji pominięto, co ogranicza jej rolę do udostępniania infrastruktury bez dostępu do informacji&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="tory-które-mogą-ominąć-polskie-terminale"&gt;Tory, które mogą ominąć polskie terminale&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Przewaga logistyczna Polski opiera się na różnicy rozstawu szyn. Towary jadące na wschód trzeba przeładować przy granicy, a przeładunek odbywa się w Medyce, Żurawicy i Sławkowie, na końcu Linii Hutniczej Szerokotorowej, której przepustowość Ministerstwo Infrastruktury szacuje na &lt;a href="https://logistyka.rp.pl/szynowy/art44497031-jaka-jest-przyszlosc-przed-pkp-lhs-i-terminalem-w-slawkowie"&gt;około 10 do 11 mln ton rocznie&lt;/a&gt;. Dopóki rozstaw się różni, ta część łańcucha musi zostać po polskiej stronie, a zatrudnienie przy niej powstaje w powiatach Podkarpacia i Lubelszczyzny, od lat pomijanych w krajowych planach inwestycyjnych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ukraina tę różnicę właśnie likwiduje. Trwa budowa normalnotorowej linii z Mościsk do Skniłowa pod Lwowem o długości 72,9 km, &lt;a href="https://www.nakolei.pl/powstanie-polaczenie-kolejowe-lwow-warszawa-zgodnie-z-europejskim-rozstawem-szyn/"&gt;finansowanej głównie przez USAID kwotą 225 mln dolarów oraz przez Komisję Europejską dotacją 75 mln euro z instrumentu CEF&lt;/a&gt;, z nowym dworcem i terminalem logistycznym na końcu trasy. Ukończenie zaplanowano na drugi kwartał 2027 roku. Marian Bąk, były prezes terminalu w Sławkowie, ostrzega, że brak koordynacji między Sławkowem a powstającym terminalem w Skniłowie doprowadzi do nieefektywnej konkurencji infrastrukturalnej i przekierowania ładunków poza Polskę. Premier Donald Tusk zapowiadał w maju 2025 roku budowę „drugiego Sławkowa”; prac dotąd nie rozpoczęto, a termin oddania ukraińskiej linii wyznacza czas, jaki na tę decyzję został.&lt;/p&gt;</content:encoded><enclosure url="https://relacje.news/img/uploads/odbudowa-ukrainy-flagi-rynek.jpg" type="image/jpeg"/><media:content url="https://relacje.news/img/uploads/odbudowa-ukrainy-flagi-rynek.jpg" medium="image"/><category>ekonomia</category><category>prawa pracownicze</category><category>Ukraina</category><category>odbudowa Ukrainy</category><category>polityka przemysłowa</category><category>granica polsko-ukraińska</category><category>korytarze transportowe</category><category>rynek pracy</category><category>Unia Europejska</category></item><item><title>658 dni na kartę pobytu: niedofinansowane urzędy trzymają migrantów w biurokratycznym limbo</title><link>https://relacje.news/658-dni-na-karte-pobytu-jak-niedofinansowane-urzedy-trzymaja-migrantow-w-zawieszeniu/</link><guid isPermaLink="true">https://relacje.news/658-dni-na-karte-pobytu-jak-niedofinansowane-urzedy-trzymaja-migrantow-w-zawieszeniu/</guid><pubDate>Mon, 07 Sep 2026 13:02:15 +0200</pubDate><dc:creator>Redakcja relacje.news</dc:creator><description>Ustawa daje urzędom 60 dni na legalizację pobytu cudzoziemca, w praniu trwa to nawet kilka lat, a w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim średnio 658 dni. Powodem jest brak kilkuset etatów, których nikt nie pomyślał sfinansować, mimo że w Polsce mieszka już 2,3 mln obcokrajowców.</description><content:encoded xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">&lt;h2 id="658-dni-czekania"&gt;658 dni czekania&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Ustawa o cudzoziemcach daje wojewodom 60 dni na rozpatrzenie wniosku o zezwolenie na pobyt. W praktyce procedura trwa wieloma miesiącami, a często latami. Najgorzej jest w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim, gdzie średni czas oczekiwania sięga 658 dni, prawie dwóch lat na decyzję, która z mocy prawa powinna zapaść w dwa miesiące.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To nie jest problem dotykający margines naszego społeczeństwa i gospodarki. W grudniu 2025 w Polsce przebywało 2,3 mln cudzoziemców, czyli 6 procent z 38,8 mln mieszkańców kraju. Z tej liczby zdecydowana większość, 73 procent, to obywatele Ukrainy: 1,7 mln osób. Pracuje zawodowo 1,14 mln cudzoziemców, w tym 759 tys. Ukraińców, ponad dwie trzecie wszystkich pracujących migrantów. Te liczby od lat stale rosną, procedury administracyjne za to stoją w miejscu.&lt;/p&gt;
&lt;div class="alert alert-info" role="alert"&gt;
&lt;p class="mb-0"&gt;W Polsce znajduje się 2,3 mln cudzoziemców, stanowiących 6 procent populacji całego naszego kraju. Ustawowy termin legalizacji pobytu to 60 dni. Realny czas w najgorszym urzędzie wynosi zatwarzające 658 dni.&lt;/p&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;h2 id="brak-kilkuset-etatów"&gt;Brak kilkuset etatów&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Przyczyna opóźnień jest prozaiczna: urzędy wojewódzkie i Urząd do Spraw Cudzoziemców od lat nie dostają budżetu na zatrudnienie kilkuset dodatkowych pracowników, którzy odpowiadaliby liczbie wniosków. Liczba cudzoziemców w Polsce wzrosła skokowo po 2022 roku, kiedy miliony osób uciekały przed wojną w Ukrainie. Struktura zatrudnienia w urzędach pozostała taka, jak wcześniej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Efekt tego konsekwentnego ignorowania prostej matematyki przez państwo jest przewidywalny: kolejki rosną, a każdy kolejny rok pracy urzędów tylko powiększa zaległości, bo napływ nowych wniosków jest szybszy niż tempo ich rozpatrywania. Rząd, zamiast finansować dodatkowe etaty, pozwala, żeby problem narastał latami. Decyzja o niedofinansowaniu administracji migracyjnej ma realne koszty społeczne, tylko że ponoszą je nie urzędnicy podejmujący tę decyzję, lecz osoby czekające na kartę pobytu.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="kto-płaci-za-oszczędności"&gt;Kto płaci za oszczędności&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Osoba czekająca na decyzję miesiącami lub latami funkcjonuje w prawnej niepewności. Zaświadczenie o złożeniu wniosku pozwala legalnie przebywać w Polsce, ale utrudnia załatwienie wielu spraw, które wymagają ważnej karty pobytu takich jak wynajęcia mieszkania na normalnych warunkach, założenia konta bankowego, uzyskania kredytu, czasem nawet zapisania dziecka do szkoły czy skorzystania z pełnego zakresu świadczeń zdrowotnych. Rodziny, które czekają na połączenie z bliskimi, czekają dodatkowe miesiące czy lata ponad to, co w teorii przewiduje prawo.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pracodawcy zatrudniający cudzoziemców również odczuwają tego skutki: niepewność prawną. Zatrudnienie osoby, której procedura pobytowa się przeciąga, wiąże się z ryzykiem kontroli i koniecznością pilnowania terminów zaświadczeń. W wielu branżach w Polsce, które od lat opierają się na pracy migrantów, takich jak budownictwo, transport, przetwórstwo spożywcze czy opieka nad osobami starszymi, to realne obciążenie administracyjne i finansowe, bo firmy muszą inwestować czas i pieniądze w obsługę prawną zamiast w produkcję czy usługi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Otwiera to jednak również furtkę dla oportunistów i biznesów, które w tej luce i osobach tkwiących w niepewności widzą okazję do wyzysku. Dużo łatwiej jest wywierać presje na pracownikach, którzy znajdują się w szarej strefie polskiego prawa i którym przez niedociągnięcia systemu nie przysługują te same prawa co innym. Taka osoba, która w wielu sytuacjach nie może nawet wynająć własnego mieszkania ani posiadać konta bankowego jest w dużej mierze skazana na poleganie na swoim pracodawcy, posiadając realnie zerową możliwość negocjacyjną. Krążące do dziś nad polskim rynkiem pracy widmo transformacji systemowej nauczyło już nas, że wątpliwych moralnie praktyk u nas nie brakuje, więc to tylko kolejna z wielu stref, gdzie migranci bez statusu napotykają niebezpieczeństwo.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="ignorowanie-problemu-to-wybór-systemu"&gt;Ignorowanie problemu to wybór systemu&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Wielomiesięczne kolejki w urzędach wojewódzkich nie są efektem nagłego kryzysu, tylko wieloletniego zaniechania. Rząd wie, ile wniosków wpływa rocznie, zna ustawowy termin 60 dni bo sam go przecież ustalił i zna liczbę etatów potrzebną do jego dotrzymania. Mimo to kolejne budżety nie przewidują środków na wzmocnienie kadrowe urzędów migracyjnych, a ten problem po prostu nie zniknie do czasu następnej uchwały.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Skutek tej decyzji, właściwie jej świadomego braku, rozkłada się nierówno. Koszt niedofinansowania administracji ponoszą migranci pozbawieni pewności prawnej, pracodawcy zmuszeni do dodatkowej biurokracji i samorządy, które muszą planować usługi publiczne, szkoły, opiekę zdrowotną, pomoc społeczną, bez rzetelnych danych o tym, ile osób faktycznie mieszka na ich terenie na stałe. Państwo, które nie inwestuje w sprawną obsługę własnych procedur, przerzuca ten koszt na tych, którzy nie mają wpływu na budżet ani na to, ilu urzędników zatrudni dany wojewoda.&lt;/p&gt;</content:encoded><enclosure url="https://relacje.news/img/uploads/czekanie.jpg" type="image/jpeg"/><media:content url="https://relacje.news/img/uploads/czekanie.jpg" medium="image"/><category>spoleczenstwo</category><category>prawa pracownicze</category><category>Urząd do Spraw Cudzoziemców</category><category>Śląski Urząd Wojewódzki</category><category>migracja zarobkowa</category><category>rynek pracy</category><category>administracja publiczna</category></item><item><title>Dwa procent. Tyle dorosłych osób w spektrum autyzmu ma w Polsce pracę</title><link>https://relacje.news/dwa-procent-tyle-doroslych-osob-w-spektrum-autyzmu-ma-w-polsce-prace/</link><guid isPermaLink="true">https://relacje.news/dwa-procent-tyle-doroslych-osob-w-spektrum-autyzmu-ma-w-polsce-prace/</guid><pubDate>Thu, 27 Aug 2026 13:17:00 +0200</pubDate><dc:creator>Redakcja relacje.news</dc:creator><description>Zaledwie 2 proc. dorosłych osób w spektrum autyzmu pracuje w Polsce, wobec 10 proc. średniej europejskiej. Petycja do rządu i odpowiedź resortu rodziny pokazują, że system wsparcia zatrudnienia wciąż nie istnieje, a ciężar utrzymania dorosłych osób w spektrum muszą ponosić ich rodziny.</description><content:encoded xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">&lt;p&gt;Dwa procent dorosłych osób w spektrum autyzmu w Polsce ma pracę. Średnia dla Unii Europejskiej wynosi 10 proc. Różnica pięciokrotna nie bierze się z braku chęci do pracy po stronie tych osób, tylko z braku instytucji, które mogłyby tę pracę umożliwić.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dane te przywołała fundacja reprezentująca rodziców, opiekunów i same osoby w spektrum, składając do rządu petycję o zmianę systemu wsparcia zatrudnienia. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej odpowiedziało, wymieniając projekty, które resort uznaje za obiecujące. Sama treść odpowiedzi, potwierdzająca istnienie problemu i jednocześnie niewskazująca konkretnego terminu ani mechanizmu jego rozwiązania, dobrze oddaje stan całego systemu: diagnoza jest znana od lat, reakcja instytucjonalna wciąż nie nadeszła.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="system-zbudowany-na-wykluczeniu-nie-na-wsparciu"&gt;System zbudowany na wykluczeniu, nie na wsparciu&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Polski system orzecznictwa o niepełnosprawności powstawał z myślą o przyznawaniu świadczeń, nie o organizowaniu drogi do zatrudnienia. Orzeczenie o stopniu niepełnosprawności otwiera dostęp do renty socjalnej i część ulg, ale samo w sobie nie uruchamia żadnego zorganizowanego wsparcia w znalezieniu i utrzymaniu pracy dopasowanej do specyfiki spektrum autyzmu: potrzeby przewidywalnej struktury dnia, jasno określonych zadań, ograniczonej liczby bodźców sensorycznych czy elastycznej komunikacji z przełożonym.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Instrumenty, które teoretycznie mają aktywizować osoby z niepełnosprawnościami, takie jak dofinansowania z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, projektowano głównie z myślą o niepełnosprawnościach fizycznych i sensorycznych. Trener pracy, czyli osoba towarzysząca w pierwszych miesiącach zatrudnienia i tłumacząca pracodawcy specyfikę funkcjonowania pracownika, w Polsce pozostaje rzadkością dostępną głównie tam, gdzie zapewnia go akurat działająca lokalnie organizacja pozarządowa, a nie systemowe rozwiązanie dostępne w każdym powiecie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Do tego dochodzi mechanizm, który w polskim systemie świadczeń bywa nazywany pułapką rentową: przekroczenie progu dochodowego oznacza utratę renty socjalnej, często bez proporcjonalnego wyrównania. Dla osoby, która może pracować jedynie w niepełnym wymiarze albo dorywczo, kalkulacja bywa prosta: podjęcie pracy grozi utratą jedynego stabilnego źródła dochodu, a w zamian nie gwarantuje niczego pewnego. System w obecnym kształcie karze próbę wejścia na rynek pracy zamiast ją premiować.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="kto-płaci-za-brak-systemu"&gt;Kto płaci za brak systemu&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Skutki tych zaniedbań instytucjonalnych spadają na konkretne osoby i rodziny. Dorosła osoba w spektrum autyzmu bez pracy pozostaje zależna finansowo od rodziców znacznie dłużej niż jej rówieśnicy, a po ich śmierci lub w sytuacji, gdy sami wymagają opieki, brakuje jasnej ścieżki dalszego funkcjonowania. Ciężar codziennego wsparcia, organizowania terapii, kontaktów z urzędami i poszukiwania choćby cząstkowych form zatrudnienia spada niemal wyłącznie na rodziny, a w praktyce najczęściej na matki, które z tego powodu same ograniczają lub przerywają własną aktywność zawodową.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Efektem jest podwójne wykluczenie z rynku pracy: osoby w spektrum autyzmu pozostają poza zatrudnieniem, a ich opiekunowie tracą dochody i staż emerytalny, opiekując się dorosłymi dziećmi, które przy odpowiednim wsparciu mogłyby pracować samodzielnie. Koszt, którego państwo nie ponosi w postaci zorganizowanego systemu wsparcia zatrudnienia, i tak zostaje poniesiony, tyle że przez rodziny i w dużej mierze przez fundacje, które w tej sytuacji przejmują funkcje, jakie w innych krajach europejskich pełnią państwowe wyspecjalizowane publiczne służby zatrudnienia.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="kierunek-zmian-wynika-wprost-z-diagnozy"&gt;Kierunek zmian wynika wprost z diagnozy&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Skala rozbieżności między 2 a 10 proc. wskazuje, że problemem nie jest indywidualna zdolność do pracy, tylko brak infrastruktury, która tę zdolność przekłada na realne zatrudnienie. Rozwiązania, które w innych krajach europejskich podnoszą wskaźnik zatrudnienia w tej grupie, są znane i sprawdzone: zatrudnienie wspomagane z trenerem pracy finansowanym ze środków publicznych, zniesienie progów dochodowych odbierających świadczenie w całości przy najmniejszym zarobku na rzecz stopniowego, proporcjonalnego rozliczania dochodu z pracy, a także obowiązek dostosowania stanowiska pracy egzekwowany, a nie jedynie zalecany.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Odpowiedź ministerstwa na petycję fundacji, powołująca się na istniejące projekty, nie zamyka tego tematu. Dopóki orzecznictwo, świadczenia i wsparcie zatrudnienia funkcjonują jako oddzielne, słabo skoordynowane ścieżki, dopóty wynik pozostanie taki jak dziś: zdecydowana większość dorosłych osób w spektrum autyzmu w Polsce nie pracuje nie dlatego, że nie chce lub nie potrafi, tylko dlatego, że nikt nie zbudował dla nich systemu, który by to umożliwił.&lt;/p&gt;</content:encoded><enclosure url="https://relacje.news/img/uploads/autyzm.jpg" type="image/jpeg"/><media:content url="https://relacje.news/img/uploads/autyzm.jpg" medium="image"/><category>spoleczenstwo</category><category>prawa pracownicze</category><category>autyzm</category><category>niepełnosprawność</category><category>Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej</category><category>PFRON</category><category>rynek pracy</category></item><item><title>Zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn nie naprawi problemu</title><link>https://relacje.news/zrownanie-wieku-emerytalnego-kobiet-i-mezczyzn-nie-naprawi-problemu/</link><guid isPermaLink="true">https://relacje.news/zrownanie-wieku-emerytalnego-kobiet-i-mezczyzn-nie-naprawi-problemu/</guid><pubDate>Wed, 26 Aug 2026 15:08:00 +0200</pubDate><dc:creator>Redakcja relacje.news</dc:creator><description>Wraca postulat zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn na poziomie 65 lat. Argument brzmi technicznie: dłuższe życie, kurczące się zasoby pracy, kalkulator ZUS. Rachunek obejmuje jednak tylko jedną stronę, bo pomija lukę płacową i nierówny podział opieki, za które kobiety płacą przez całą karierę, nie przez ostatnie pięć lat.</description><content:encoded xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">&lt;p&gt;Kobiety w Polsce mogą przejść na emeryturę w wieku 60 lat, mężczyźni dopiero w wieku 65. Ta różnica funkcjonuje od 2017 roku, kiedy rząd PiS przywrócił niższy próg wiekowy, cofając reformę rządu Donalda Tuska z 2012 roku, która zrównywała wiek emerytalny obu płci na poziomie 67 lat. Co jakiś czas wraca postulat, żeby wyrównać go ponownie — tym razem w górę. Prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak z SGH ocenia, że różnicę w wieku emerytalnym należy znieść, i argumentuje to trzema czynnikami: wydłużającym się trwaniem życia, kurczącymi się zasobami pracy oraz sposobem, w jaki ZUS wylicza wysokość świadczeń.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Każdy z tych trzech argumentów jest prawdziwy. Wszystkie razem nie wystarczają jednak, bo opisują ostatnie pięć lat kariery kobiety, podczas gdy jej emerytura przegrywa przez poprzednie czterdzieści.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="jak-działa-kalkulator"&gt;Jak działa kalkulator&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Polski system emerytalny opiera się na koncie kapitałowym w ZUS. Przez cały okres aktywności zawodowej na konto trafiają składki, które sumują się w kapitał. W dniu przejścia na emeryturę ZUS dzieli ten kapitał przez średnie dalsze trwanie życia, liczone według tablic GUS dla wieku, w którym dana osoba przechodzi na emeryturę. Im wyższy dzielnik, tym niższe miesięczne świadczenie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kobiety przegrywają w tym równaniu podwójnie. Po pierwsze, kończą pracę pięć lat wcześniej, więc mają mniej lat na odkładanie składek i niższy zgromadzony kapitał. Po drugie, w wieku 60 lat średnie dalsze trwanie życia jest dłuższe niż w wieku 65, a kobiety statystycznie żyją dłużej od mężczyzn. Ten sam, a częściej mniejszy kapitał trzeba więc podzielić przez większą liczbę lat wypłaty.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To jest właśnie mechanizm, na który powołują się zwolennicy zrównania. Tyle że pokazuje on coś innego, niż się z niego wyprowadza: nie to, że kobiety powinny pracować dłużej, lecz to, że system karze każdą przerwę i każdą niższą składkę z nawiązką. A przerwy i niższe składki nie biorą się z wieku emerytalnego.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="zanim-padnie-pytanie-o-wiek"&gt;Zanim padnie pytanie o wiek&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Zanim kobieta w ogóle dotrze do kalkulatora ZUS, jej konto kapitałowe jest już mniejsze — i to z powodów, których podniesienie progu wiekowego nie dotyka.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pierwszy to luka płacowa. Przy porównywalnych stanowiskach kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni, więc i składka odprowadzana od ich wynagrodzenia jest niższa. Nie przez rok i nie przez pięć lat, ale przez cały okres zatrudnienia. Każdy procent różnicy w wypłacie to procent mniej na koncie kapitałowym, miesiąc po miesiącu, przez dekady. Pięć dodatkowych lat pracy na tej samej, zaniżonej stawce tej proporcji nie odwraca — powiela ją tylko dłużej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Drugi to nierówny podział obowiązków opiekuńczych. Kobiety w Polsce znacznie częściej niż mężczyźni przerywają karierę zawodową, żeby opiekować się dziećmi lub starszymi rodzicami. Urlopy wychowawcze, praca w niepełnym wymiarze godzin i zawodowe przestoje związane z opieką przekładają się na luki w składkach, które kapitał emerytalny odczuwa przez resztę życia. System emerytalny nie tworzy tych nierówności. Odzwierciedla je i utrwala.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="druga-zmiana-której-nikt-nie-oskładkował"&gt;Druga zmiana, której nikt nie oskładkował&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Statystyki zatrudnienia pokazują, ile godzin kobieta przepracowała u pracodawcy. Nie pokazują, co robiła po powrocie do domu, a to tam rozgrywa się większość różnicy, którą ZUS wyliczy jej dopiero po sześćdziesiątce.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Praca opiekuńcza i domowa jest pracą w każdym sensie ekonomicznym: jest niezbędna, ktoś musiałby ją wykonać odpłatnie, gdyby nie robiono jej za darmo. Nie jest pracą tylko w jednym sensie — składkowym. I nie kończy się na zmęczeniu. Nierówny podział obowiązków domowych przekłada się wprost na to, co widnieje potem w decyzji ZUS.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wymusza pracę na część etatu, bo inaczej nie da się pogodzić zatrudnienia z opieką — a niższy etat to proporcjonalnie niższa składka przez cały ten okres. Blokuje awans, bo nieformalne warunki awansu w wielu branżach to nadgodziny, delegacje i dostępność wieczorem, czyli dokładnie to, czego nie da się spełnić, mając na głowie drugą zmianę. Odcina od lepiej płatnych ścieżek, bo praca „bliżej domu&amp;quot;, „z przewidywalnymi godzinami&amp;quot;, „bez wyjazdów&amp;quot; nie jest w tym układzie preferencją, tylko jedyną opcją logistycznie wykonalną — i systemowo gorzej wynagradzaną.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie kończy się też z odchowaniem dzieci. Po dzieciach przychodzą wnuki i starzejący się rodzice, własni i teściów. Opieka nad osobą zależną w Polsce ma płeć i wiek: to najczęściej kobieta po pięćdziesiątce. Czyli dokładnie ta, której zrównanie wieku emerytalnego kazałoby jednocześnie pracować kolejnych pięć lat.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W tym miejscu argument o zrównaniu załamuje się najwyraźniej. Zakłada, że pięć dodatkowych lat to pięć lat pełnej aktywności zawodowej. W realnym podziale obowiązków oznaczałoby dla wielu kobiet pięć lat pracy na dwóch etatach naraz, płatnym i nieodpłatnym, przy czym system uzna tylko jeden z nich. Albo, częściej, rezygnację z tego płatnego, żeby zaopiekować się rodzicem, na którego opiekę instytucjonalną nie ma miejsc ani pieniędzy.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="kto-płaci-za-obecny-układ"&gt;Kto płaci za obecny układ&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Praca opiekuńcza, którą wykonują głównie kobiety, jest nieodpłatna i niewidoczna w statystykach ZUS. To ona pozwala funkcjonować systemowi, w którym państwo nie inwestuje wystarczająco w żłobki, przedszkola i opiekę nad osobami starszymi. Kiedy brakuje miejsca w żłobku albo w dziennym domu opieki, obowiązek spada na rodzinę, a w praktyce najczęściej na kobietę, która ogranicza etat albo rezygnuje z pracy. Koszt tej decyzji ZUS wyliczy jej dopiero po latach, w postaci niższego świadczenia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Państwo oszczędza więc dwa razy: raz, nie płacąc za opiekę, którą ktoś świadczy za darmo; drugi raz, wypłacając potem niższą emeryturę tej samej osobie — właśnie dlatego, że świadczyła ją za darmo. Postulat zrównania wieku dokłada trzecią oszczędność na tym samym rachunku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wcześniejszy wiek emerytalny bywa w tej debacie przedstawiany jako przywilej. W realiach systemu kapitałowego działa raczej jak przerzucenie kosztów opieki z budżetu państwa na przyszłe świadczenie kobiety. Odebranie tego „przywileju&amp;quot; bez ruszenia jego przyczyn nie zwraca kobietom niczego — przedłuża tylko okres, w którym za te przyczyny płacą.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="realny-rynek-pracy-nie-modelowy"&gt;Realny rynek pracy, nie modelowy&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Zrównanie wieku w górę zakłada jeszcze jedno: że pięćdziesięcioparoletnia kobieta ma gdzie pracować. Praktyka zwolnień i rekrutacji mówi co innego. Kobiety po 50. roku życia napotykają jednocześnie barierę wieku i płci, a w zawodach fizycznych, zmianowych i w handlu, dodatkowo barierę zdrowotną. Dla części z nich pięć dodatkowych lat oznaczałoby nie pięć lat składek, lecz pięć lat na zasiłku, na świadczeniu przedemerytalnym albo na utrzymaniu rodziny. Czyli jeszcze niższą emeryturę na końcu, bo w systemie zdefiniowanej składki lata bez składki nie są neutralne, są ujemne.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jest też rzecz, której zwolennicy zrównania nie mówią wprost. Dla najgorzej zarabiających kobiet wyższy wiek emerytalny nie podnosi świadczenia w takim stopniu, w jakim skraca okres jego pobierania. Przy emeryturach oscylujących wokół minimalnej podniesienie progu to przede wszystkim oszczędność budżetu, a nie inwestycja w standard życia świadczeniobiorczyni.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="czego-brakuje-w-argumencie-demograficznym"&gt;Czego brakuje w argumencie demograficznym&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Strona przeciwna ma jeden mocny punkt i warto go nazwać uczciwie. Relacja liczby pracujących do liczby emerytów rzeczywiście się pogarsza, a system o zdefiniowanej składce przy niskiej dzietności i rosnącej długowieczności będzie generował coraz niższe stopy zastąpienia. To jest realny problem i nie znika, gdy się o nim nie mówi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rzecz w tym, że z prawdziwej diagnozy nie wynika akurat ta recepta. Rezerwy aktywności zawodowej leżą w Polsce gdzie indziej niż w pięciu latach kobiet tuż przed sześćdziesiątką: w niskim wskaźniku zatrudnienia matek małych dzieci, w luce opiekuńczej wypychającej kobiety z rynku pracy między trzydziestką a czterdziestką, w szarej strefie, we wcześniejszym wychodzeniu z rynku pracy mężczyzn ze względów zdrowotnych. Domknięcie luki w zatrudnieniu matek dałoby systemowi więcej składek niż przymusowe wydłużenie kariery pokoleniu, które i tak przepracowało najwięcej godzin, tylko część z nich za darmo.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="co-wynika-z-tych-faktów"&gt;Co wynika z tych faktów&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Zrównanie wieku emerytalnego, o którym mówi prof. Chłoń-Domińczak, samo w sobie nie naprawi luki płacowej ani nierównego podziału obowiązków opiekuńczych. Podniesienie progu do 65 lat bez zmiany tych dwóch czynników oznaczałoby dla wielu kobiet dłuższą pracę za niższą stawkę, zakończoną emeryturą, która w finalnym równaniu wciąż będzie odstawać od świadczeń mężczyzn.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Narzędzia, które faktycznie zamykają lukę, są inne i dotyczą przyczyn, nie skutku. Jawność wynagrodzeń pozwalająca wykryć i wyegzekwować równą płacę za tę samą pracę, z realną sankcją, nie tylko deklaracją. Rozbudowa publicznej infrastruktury opiekuńczej, która skróci przerwy w zatrudnieniu, zamiast zostawiać rodzinom wybór między pracą a opieką. Uwzględnienie lat poświęconych na opiekę przy wyliczaniu kapitału emerytalnego, czyli potraktowanie tej pracy jak pracy, którą ekonomicznie jest. Wyrównanie płac w sfeminizowanych sektorach publicznych, gdzie państwo jest pracodawcą i może zdecydować od razu. Wreszcie premiowanie dobrowolnego wydłużania aktywności zawodowej, bo kto chce i może pracować dłużej, powinien na tym wyraźnie zyskać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Debata o samym progu wiekowym wraca tymczasem także z innej strony: 4 września Klub Lewicy ma zdecydować o kształcie emerytury stażowej, która zrównywałaby wymagany staż składkowy kobiet i mężczyzn. Tam również sam próg jest tylko jedną zmienną w równaniu, które rozstrzyga się dużo wcześniej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Póki te warunki nie są spełnione, zrównanie wieku emerytalnego w górę wcale nie jest wyrównaniem szans, tylko populistyczną łatką na wadliwy system, w którym kobiety i tak będą na przegranej pozycji.&lt;/p&gt;</content:encoded><enclosure url="https://relacje.news/img/uploads/emerytura-kobiet.jpg" type="image/jpeg"/><media:content url="https://relacje.news/img/uploads/emerytura-kobiet.jpg" medium="image"/><category>ekonomia</category><category>prawa pracownicze</category><category>emerytury</category><category>ZUS</category><category>luka płacowa</category><category>rynek pracy</category><category>praca opiekuńcza</category><category>Agnieszka Chłoń-Domińczak</category></item><item><title>Emerytura 4000 zł poza zasięgiem większości pracujących, pokazuje kalkulator ZUS</title><link>https://relacje.news/emerytura-4000-zl-poza-zasiegiem-wiekszosci-pracujacych-pokazuje-kalkulator-zus/</link><guid isPermaLink="true">https://relacje.news/emerytura-4000-zl-poza-zasiegiem-wiekszosci-pracujacych-pokazuje-kalkulator-zus/</guid><pubDate>Wed, 19 Aug 2026 14:07:00 +0200</pubDate><dc:creator>Redakcja relacje.news</dc:creator><description>Kalkulator ZUS pokazuje, że na emeryturę rzędu 4000 zł trzeba zarabiać przez całą karierę znacznie powyżej średniej krajowej, podczas gdy gwarantowane minimum wynosi 1978,49 zł brutto. Za tą przepaścią stoi system, który każdy miesiąc niskiej pensji, przerwy w zatrudnieniu czy umowę śmieciową zamienia bezpośrednio na niższe świadczenie.</description><content:encoded xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">&lt;p&gt;Gwarantowane minimum emerytalne w Polsce wynosi dziś 1978,49 zł brutto. Kwota 4000 zł miesięcznie stała się w publicznej dyskusji nieformalnym progiem godnej starości, poziomem, który pozwala pokryć rachunki, leki i podstawowe zakupy bez liczenia każdej złotówki. Kalkulator ZUS pokazuje jednak, że osiągnięcie tego progu wymaga zarobków znacznie przekraczających średnią krajową, utrzymywanych przez całą karierę zawodową. Dla większości pracujących w Polsce taki scenariusz jest poza zasięgiem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Powód tkwi w konstrukcji systemu. ZUS nie wypłaca emerytury według z góry ustalonej tabeli stanowisk czy stażu. Liczy ją z prostego dzielenia: sumę wszystkich zwaloryzowanych składek, które trafiły na konto emerytalne przez całą karierę, dzieli przez przewidywaną liczbę miesięcy dalszego życia, określaną na podstawie tablic trwania życia publikowanych przez GUS. Każdy miesiąc z niższą składką, każda przerwa w zatrudnieniu i każdy rok pracy na warunkach, które składek nie generują w pełnej wysokości, obniża licznik tego równania na trwałe. System nie przewiduje odrabiania strat ani wyrównań za lata gorszej koniunktury na rynku pracy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Skutki tej konstrukcji rozkładają się nierówno. Pracownik zatrudniony na umowę o pracę przez całą karierę, z regularnymi podwyżkami powyżej inflacji, zbliży się do wysokich świadczeń. Kto przez lata pracował na umowach zlecenia, w samozatrudnieniu rozliczanym ryczałtem albo miał przerwy spowodowane bezrobociem, opieką nad dzieckiem czy chorobą, gromadzi kapitał emerytalny wolniej i kończy karierę z niższym saldem. Niska płaca minimalna przez wiele lat oznaczała niskie składki minimalne, a to przekłada się wprost na niskie świadczenie kilkadziesiąt lat później.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Osobnym problemem jest staż. Do gwarantowanego minimum 1978,49 zł uprawnia dopiero udokumentowany staż składkowy: 25 lat dla mężczyzn i 20 lat dla kobiet. Kto tego progu nie osiągnie, bo pracował na czarno, miał długie przerwy albo utrzymywał się z dorywczych zleceń bez pełnego oskładkowania, dostaje emeryturę wyliczoną wprost z formuły, bez żadnej gwarancji minimalnej. Może to być kwota niższa niz 1978,49 zł, czasem nawet o kilkaset złotych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Krótszy staż i przerwy w zatrudnieniu dotykają przede wszystkim kobiet, które częściej rezygnują z pracy na czas opieki nad dziećmi lub starszymi członkami rodziny i częściej pracują w niepełnym wymiarze. Do tego dochodzi niższa średnia płaca w zawodach sfeminizowanych, takich jak opieka, edukacja czy handel. Kobiety żyją tez statystycznie dłużej, więc ten sam zgromadzony kapitał ZUS dzieli na więcej miesięcy wyplaty, co dodatkowo obniża miesięczną kwotę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kalkulator ZUS przedstawia te zależności jako indywidualną matematykę: każdy sam decyduje, ile odkłada na swoje konto, więc każdy sam odpowiada za wysokość własnej emerytury. Ten sposób liczenia ukrywa jednak, że wysokość składek zależy w dużej mierze od warunków, których pracownik nie wybiera samodzielnie: od tego, czy pracodawca oferuje umowę o pracę czy umowę cywilnoprawną, od poziomu płacy minimalnej w danym roku, od dostępności stabilnego zatrudnienia w regionie. Niska emerytura większości pracujących nie jest wynikiem indywidualnych złych decyzji, tylko odbiciem warunków na rynku pracy sprzed dekad, które dziś wracają w postaci konkretnej kwoty na koncie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Podniesienie płacy minimalnej, ograniczenie umów śmieciowych i fikcyjnego samozatrudnienia oraz pełne oskładkowanie każdej formy zatrudnienia to jedyne dźwignie, które realnie przesuwają mianownik tego równania na korzyść pracujących. Bez zmiany warunków zatrudnienia dzisiaj, kalkulator ZUS będzie za trzydzieści lat pokazywał ten sam wynik: 4000 zł emerytury jako liczba dostępna dla mniejszości.&lt;/p&gt;</content:encoded><enclosure url="https://relacje.news/img/uploads/img_0215.jpeg" type="image/jpeg"/><media:content url="https://relacje.news/img/uploads/img_0215.jpeg" medium="image"/><category>ekonomia</category><category>prawa pracownicze</category><category>ZUS</category><category>emerytury</category><category>place minimalne</category><category>rynek pracy</category><category>luka emerytalna kobiet</category></item><item><title>Dodatek za noc w sierpniu siega prawie tysiąca złotych. Pracodawca nie może go pominąć</title><link>https://relacje.news/dodatek-za-noc-w-sierpniu-siega-prawie-tysiaca-zlotych-pracodawca-nie-moze-go-pominac/</link><guid isPermaLink="true">https://relacje.news/dodatek-za-noc-w-sierpniu-siega-prawie-tysiaca-zlotych-pracodawca-nie-moze-go-pominac/</guid><pubDate>Sat, 15 Aug 2026 12:50:00 +0200</pubDate><dc:creator>Redakcja relacje.news</dc:creator><description>Za każdą godzinę pracy w porze nocnej pracownikowi przysługuje ustawowy dodatek, który w sierpniu 2026 r. przy pełnym miesiącu pracy nocnej wynosi 961,60 zł brutto. Prawo do niego wynika wprost z Kodeksu pracy, nie z decyzji pracodawcy.</description><content:encoded xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">&lt;p&gt;Pracownik, który w sierpniu 2026 r. przepracuje pełne 160 godzin w porze nocnej, ma prawo do dodatku w wysokości 961,60 zł brutto. To nie premia zależna od decyzji pracodawcy. Świadczenie gwarantuje art. 151(8) Kodeksu pracy: za każdą godzinę pracy w porze nocnej przysługuje dodatek w wysokości 20 proc. stawki godzinowej wynikającej z minimalnego wynagrodzenia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Minimalne wynagrodzenie w 2026 r. wynosi 4806 zł brutto i pozostaje stałe przez cały rok. Zmienia się natomiast liczba godzin do przepracowania w danym miesiącu, a od niej zależy stawka godzinowa. W sierpniu, przy 160 godzinach nominalnego czasu pracy, stawka wynosi 30,04 zł za godzinę, a dodatek nocny 6,01 zł za każdą godzinę pracy w nocy. To najwyższa stawka dodatku w całym roku, bo sierpień ma najmniej godzin roboczych. Dla porównania, w lipcu przy 184 godzinach dodatek wynosi 5,22 zł za godzinę, a w marcu, wrześniu i październiku przy 176 godzinach 5,46 zł. Kto przepracował w sierpniu nocą mniej godzin, dostaje proporcjonalnie mniej: przy 120 godzinach to 721,20 zł, przy 80 godzinach 480,80 zł, przy 40 godzinach 240,40 zł.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kodeks pracy definiuje porę nocną jako 8 godzin przypadających między 21 a 7 rano. Konkretny przedział, na przykład 22-6 albo 21-5, ustala pracodawca w regulaminie organizacji czasu pracy w zakładzie. Poza tym wyborem nie ma tu miejsca na uznaniowość: dodatek nalicza się automatycznie na podstawie ewidencji czasu pracy, niezależnie od tego, czy pracownik sam się o niego upomni.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przepis obejmuje wszystkie branże, w których praca odbywa się w nocy: produkcję w ruchu ciągłym, magazyny i logistykę, ochronę osób i mienia, handel całodobowy, gastronomię, transport, szpitale i inne placówki ochrony zdrowia. Ustawodawca wprowadził też ograniczenia dla części pracowników. Kobiety w ciąży nie mogą pracować w nocy w ogóle. Rodzice dzieci do 8 roku życia mogą podjąć taką pracę wyłącznie za własną zgodą. Pracownicy z niepełnosprawnością objęci są zakazem z wyjątkami dotyczącymi między innymi pracy przy pilnowaniu. Pracownicy młodociani nie mogą pracować w porze nocnej niezależnie od zgody.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ustawowy dodatek to minimum, którego pracodawca nie może obniżyć ani pominąć w regulaminie wynagradzania. Może zaoferować więcej, nie może zaoferować mniej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W praktyce egzekwowanie tego przepisu zależy od tego, czy ktoś w ogóle prowadzi rzetelną ewidencję godzin i czy pracownik wie, że dodatek mu się należy. Najwięcej nocnych zmian przypada na zawody o najniższych stawkach: pracę w magazynach, ochronie, produkcji, opiece. To tam kontrola godzin bywa najsłabsza, a rotacja pracowników i krótkoterminowe umowy utrudniają dochodzenie zaległych wypłat. Dodatek za pracę w nocy jest w Kodeksie pracy od dawna, problemem nie jest brak przepisu, tylko brak systematycznej kontroli, czy pracodawcy go stosują.&lt;/p&gt;</content:encoded><enclosure url="https://images.unsplash.com/photo-1565954786194-d22abeaac3ae?ixid=M3w5MTY0ODV8MHwxfGFsbHx8fHx8fHx8fDE3ODY3MDU0MTR8&amp;ixlib=rb-4.1.0&amp;w=1600&amp;h=900&amp;fit=max&amp;q=80&amp;auto=format" type="image/jpeg"/><media:content url="https://images.unsplash.com/photo-1565954786194-d22abeaac3ae?ixid=M3w5MTY0ODV8MHwxfGFsbHx8fHx8fHx8fDE3ODY3MDU0MTR8&amp;ixlib=rb-4.1.0&amp;w=1600&amp;h=900&amp;fit=max&amp;q=80&amp;auto=format" medium="image"/><category>ekonomia</category><category>prawa pracownicze</category><category>Kodeks pracy</category><category>Państwowa Inspekcja Pracy</category><category>płaca minimalna</category><category>praca zmianowa</category><category>rynek pracy</category></item><item><title>Kto zapłaci za algorytm? Młodzi pracownicy</title><link>https://relacje.news/kto-zaplaci-za-algorytm-mlodzi-pracownicy/</link><guid isPermaLink="true">https://relacje.news/kto-zaplaci-za-algorytm-mlodzi-pracownicy/</guid><pubDate>Thu, 02 Jul 2026 14:52:00 +0200</pubDate><dc:creator>Redakcja relacje.news</dc:creator><description>Pierwsze badania z rynku pracy w USA pokazują, że sztuczna inteligencja wypiera młodych specjalistów z pierwszych szczebli kariery. Analiza mechanizmu i pytanie o to, kto powinien ponieść koszty tej zmiany: rząd, firmy technologiczne czy sami pracownicy.</description><content:encoded xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">&lt;p&gt;Rewolucja technologiczna ma swoją tradycję: każda przynosi obietnicę wzrostu i postępu, a rachunek wystawiają ci, którzy mają najmniejszą siłę przetargową. Algorytmy i generatywna sztuczna inteligencja wpisują się w ten schemat zaskakująco precyzyjnie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pierwsze dane z rynku pracy w Stanach Zjednoczonych rzucają nowe światło na to, jak AI zmienia sytuację zawodową młodych specjalistów. Badania wskazują, że narzędzia oparte na sztucznej inteligencji wypierają pracowników na wczesnym etapie kariery - tych, którzy tradycyjnie zaczynali od zadań rutynowych i wspierających. Programiści bez stażu, prawnicy tuż po aplikacji, analitycy danych świeżo po studiach. Rynek dotąd oferował im pracę poniżej możliwości jako pierwszy szczebel drabiny. Teraz ten szczebel znika.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Automatyzacja nie usuwa stanowisk w próżni. Usuwa konkretny etap kariery, czyli ten najniższy, przez który muszą przejść wszyscy, zanim zdobędą doświadczenie niezbędne do awansu. Jeśli algorytm przejmuje pracę juniora, nie ma już juniorów. A skoro nie ma juniorów, za pięć lat nie będzie seniorów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Firmy technologiczne i konsultingowe opowiadają tę historię inaczej: AI wyzwoli pracowników od nudnych obowiązków i pozwoli im skupić się na zadaniach kreatywnych i strategicznych. To narracja wygodna dla tych, którzy są już na szczycie hierarchii. Dla kogoś wchodzącego na rynek oznacza ona likwidację ścieżki, która przez dekady była standardem.&lt;/p&gt;
&lt;div class="alert alert-info" role="alert"&gt;
&lt;p class="mb-0"&gt;Badania z rynku pracy w USA pokazują, że sztuczna inteligencja generatywna uderza najsilniej w pracowników na wczesnym etapie karier, których praca opiera się głównie na analizie danych, pisaniu i rutynowych zadaniach analitycznych.&lt;/p&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Pytanie o regulację jest nieuniknione. Wolny rynek nie wyrówna tych strat samodzielnie. Firmy technologiczne, których właściciele mierzą fortuny w setkach miliardów dolarów nie mają żadnej pobudki ekonomicznej, żeby dbać o to, czy młody absolwent znajdzie pracę pozwalającą mu zbudować doświadczenie. Mają za to bardzo konkretny bodziec, żeby obniżać koszty pracy przez wdrażanie AI.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ten konflikt interesów jest głębszy, niż zwykle się przyznaje w debacie publicznej. Technomiliarderzy kontrolujący platformy AI jednocześnie kształtują narrację o „nieuchronności&amp;quot; zmian i „braku alternatywy&amp;quot;. Finansują ekspertów i media opisujące automatyzację jako naturalny postęp, przy okazji wymazując z dyskusji pytanie, kto zatrzyma zyski z tej transformacji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W Polsce debata na ten temat prawie nie istnieje. Rząd nie ma spójnej polityki dotyczącej wpływu AI na rynek pracy. Istniejące przepisy prawa pracy nie obejmują sytuacji, w których algorytm zastępuje pracownika lub redukuje jego możliwości zatrudnienia. Związki zawodowe, tam gdzie działają, dopiero uczą się reagować na tę rzeczywistość.&lt;/p&gt;
&lt;div class="alert alert-warning" role="alert"&gt;
&lt;p class="mb-0"&gt;&lt;strong&gt;Ostrożnie:&lt;/strong&gt; Europejskie regulacje dotyczące AI (AI Act) koncentrują się głównie na bezpieczeństwie i przejrzystości systemów, nie na ochronie rynku pracy przed skutkami masowej automatyzacji.&lt;/p&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Koszty transformacji nie powinny spoczywać wyłącznie na barkach tych, którzy są najsłabsi ekonomicznie. Młodzi pracownicy wchodzący na rynek mają najmniej do zaoferowania w negocjacjach: nie mają stażu, który daje siłę, ani rezerw finansowych, które dają czas.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Podatki od firm technologicznych muszą wreszcie odzwierciedlać skalę ich działalności i zyski czerpane z rynku pracy danego kraju. Polska traci co roku miliardy złotych na tym, że wielkie platformy optymalizują rezydencję podatkową poza krajem, w którym generują przychody. Te pieniądze mogłyby finansować realne programy przekwalifikowania zawodowego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Związki zawodowe muszą uzyskać prawo do negocjowania warunków wdrożeń AI w miejscu pracy. Decyzja o tym, że algorytm przejął zadania wykonywane przez pracowników, nie może być wyłącznie decyzją zarządu. To decyzja o warunkach zatrudnienia i powinna podlegać negocjacjom zbiorowym.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Systemy ubezpieczeń od bezrobocia muszą być dostosowane do nowej rzeczywistości, w której przerwy w zatrudnieniu są częstsze i wynikają ze zmian strukturalnych, a narzucanie pracownikom etykiety „niechętnych do pracy&amp;quot; za każdym razem, gdy tracą posadę z powodu automatyzacji, to polityczny wybór, a nie fakt rynkowy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Polska klasa polityczna woli na razie milczeć. AI jest albo traktowana jako odległa przyszłość, albo jako pole do wizerunkowych popisów bez substancji. Tymczasem pierwsze sygnały z rynku pracy w USA pokazują, że ten proces już się zaczął. Nadciąga do Polski. Możemy przygotować się na jego skutki albo znowu odkryć, że rachunek za transformację zapłacili ci, którzy na niej najmniej zarobili.&lt;/p&gt;</content:encoded><enclosure url="https://images.unsplash.com/uploads/1413349410189e2a95d2e/39982a21?ixid=M3w5MTY0ODV8MHwxfGFsbHx8fHx8fHx8fDE3ODI5OTA0MDF8&amp;ixlib=rb-4.1.0&amp;w=1600&amp;h=900&amp;fit=max&amp;q=80&amp;auto=format" type="image/jpeg"/><media:content url="https://images.unsplash.com/uploads/1413349410189e2a95d2e/39982a21?ixid=M3w5MTY0ODV8MHwxfGFsbHx8fHx8fHx8fDE3ODI5OTA0MDF8&amp;ixlib=rb-4.1.0&amp;w=1600&amp;h=900&amp;fit=max&amp;q=80&amp;auto=format" medium="image"/><category>ekonomia</category><category>automatyzacja</category><category>rynek-pracy</category><category>mlodzi-pracownicy</category><category>sztuczna-inteligencja</category><category>regulacje</category><category>prawa-pracownicze</category><category>zwiazki-zawodowe</category></item><item><title>Polacy pracują jedni z najdłużej w Europie. To nie powód do dumy</title><link>https://relacje.news/polacy-pracuja-jedni-z-najdluzej-w-europie-to-nie-powod-do-dumy/</link><guid isPermaLink="true">https://relacje.news/polacy-pracuja-jedni-z-najdluzej-w-europie-to-nie-powod-do-dumy/</guid><pubDate>Sun, 07 Jun 2026 13:02:22 +0200</pubDate><dc:creator>Redakcja relacje.news</dc:creator><description>Polska zajmuje 5 miejsce w UE pod względem długości tygodnia pracy - 38 godzin średnio dla pracowników najemnych, ale jeszcze więcej dla samozatrudnionych. Analizujemy co tracimy przez fikcyjne samozatrudnienie, niskie płace wymuszające dłuższą pracę i słabość instytucji kontrolnych. Wniosek? Skrócenie tygodnia pracy to nie luksus, lecz logiczna konsekwencja faktów.</description><content:encoded xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">&lt;p&gt;W 2025 roku polscy pracownicy przepracowywali średnio 38 godzin tygodniowo — piąty najwyższy wynik w całej Unii Europejskiej, wynika z danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Wyprzedzają nas tylko cztery kraje. Ten wynik nie jest świadectwem polskiej pracowitości. Jest symptomem rynku pracy, który przez dekady faworyzował pracodawców kosztem zatrudnionych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Te 38 godzin to dane dla pracowników etatowych. Osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą pracują jeszcze dłużej - i tu zaczyna się istotny problem strukturalny. Znaczna część polskich „przedsiębiorców&amp;quot; to w rzeczywistości pracownicy wypchnięci poza etat przez pracodawców, którym opłaca się zlecać zadania na fakturę zamiast zatrudniać na umowę o pracę. Samozatrudnienie bywa wyborem, ale równie często jest pułapką: bez płatnego urlopu, bez zasiłku chorobowego w pełnej wysokości, bez ochrony przed nagłym zakończeniem współpracy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Fikcyjne samozatrudnienie nie jest marginesem polskiego rynku pracy. To celowy mechanizm przerzucania ryzyka ekonomicznego z pracodawcy na pracownika. Gdy ktoś jest „własnym szefem&amp;quot; tylko z nazwy, czyli wykonuje polecenia jednego zleceniodawcy, przyjeżdża o stałej porze i pracuje na sprzęcie należącym do firmy - mamy wtedy do czynienia z obejściem prawa pracy. Takie osoby są pozbawione uprawnień przysługujących pracownikom najemnym, a jednocześnie nie mają żadnej realnej swobody właściwej dla przedsiębiorców. Wliczając ich do statystyk, faktyczny czas pracy Polaków jest jeszcze wyższy, niż pokazuje etatowa średnia.&lt;/p&gt;
&lt;div class="alert alert-info" role="alert"&gt;
&lt;p class="mb-0"&gt;Polski Instytut Ekonomiczny podał, że w 2025 r. pracownicy w Polsce przepracowywali średnio 38 godzin tygodniowo - 5. wynik w UE. Samozatrudnieni pracują jeszcze więcej. Polska wyprzedza pod tym względem Niemcy, Francję, Szwecję i zdecydowaną większość krajów wspólnoty.&lt;/p&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Długi tydzień pracy nie jest przypadkowym efektem kulturowych nawyków. To wynik struktury gospodarki, która przez lata opierała swoją konkurencyjność na tanim i elastycznym zatrudnieniu. Niskie płace wymuszają dłuższą pracę — gdy stawka godzinowa nie wystarcza na podstawowe potrzeby, jedynym wyjściem jest zostawanie po godzinach lub branie dodatkowych zleceń. Produktywność pracy w Polsce wzrosła w ostatnich latach wyraźnie, płace realne rosły znacznie wolniej. Zyski przedsiębiorstw nie topniały, tylko rosły. Różnica trafiła gdzie indziej, nie do kieszeni pracowników.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kraje, w których pracuje się krócej, nie są krajami biedniejszymi. Niderlandy, Dania czy Niemcy notują wyższy PKB per capita niż Polska, a ich pracownicy spędzają w pracy mniej czasu. Odpoczęty pracownik jest bardziej wydajny, rzadziej choruje i rzadziej popełnia kosztowne błędy. Argument o „braku środków&amp;quot; na skrócenie tygodnia pracy zazwyczaj przemilcza pytanie, skąd pochodzi różnica między wzrostem produktywności a wzrostem wynagrodzeń.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pilotaże krótszego tygodnia pracy, czyli 32 godziny przy zachowaniu dotychczasowych wynagrodzeń, przeprowadzono już w Islandii, Wielkiej Brytanii i Niemczech. Wyniki są zbieżne: mniej nieobecności, wyższa satysfakcja z pracy, brak spadku wydajności. Polska mogłaby korzystać z tych doświadczeń. Zamiast tego trwa w europejskim ogonie, jeśli chodzi o jakość i warunki zatrudnienia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Potrzebne jest też realne wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy. Dziś instytucja ta dysponuje zbyt małymi zasobami i zbyt wąskimi uprawnieniami, by skutecznie walczyć z fikcyjnym samozatrudnieniem. Inspektorzy powinni móc zmieniać formę zatrudnienia decyzją administracyjną - bez konieczności wieloletnich procesów sądowych, które dziś skutecznie zniechęcają pracowników do dochodzenia swoich praw. Dopóki pracodawcy nie ponoszą realnych konsekwencji za omijanie prawa pracy, przepisy pozostają martwą literą.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Piąte miejsce w Europie pod względem długości tygodnia pracy to dane, które powinny służyć za argument za skracaniem czasu pracy, za likwidacją fikcyjnego samozatrudnienia, za państwem, które w sporze między kapitałem a pracą przestaje udawać neutralnego obserwatora. Polacy pracują długo. Czas, żeby czas pracy przestał być narzędziem wyzysku, a stał się przedmiotem rzeczywistej polityki.&lt;/p&gt;</content:encoded><enclosure url="https://images.unsplash.com/photo-1685716851721-7e1419f2db18?ixid=M3w5MTY0ODV8MHwxfGFsbHx8fHx8fHx8fDE3ODA4MzAxMzN8&amp;ixlib=rb-4.1.0&amp;w=1600&amp;h=900&amp;fit=max&amp;q=80&amp;auto=format" type="image/jpeg"/><media:content url="https://images.unsplash.com/photo-1685716851721-7e1419f2db18?ixid=M3w5MTY0ODV8MHwxfGFsbHx8fHx8fHx8fDE3ODA4MzAxMzN8&amp;ixlib=rb-4.1.0&amp;w=1600&amp;h=900&amp;fit=max&amp;q=80&amp;auto=format" medium="image"/><category>ekonomia</category><category>spoleczenstwo</category><category>prawa pracownicze</category><category>czas pracy</category><category>samozatrudnienie</category><category>rynek pracy</category><category>krótszy tydzień pracy</category></item></channel></rss>