<?xml version="1.0" encoding="utf-8" standalone="yes"?><rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"><channel><title>relacje.news</title><link>https://relacje.news/</link><description>Serwis informacyjny z progresywną i solidarnościową perspektywą.</description><language>pl</language><lastBuildDate>Sun, 07 Jun 2026 13:02:22 +0200</lastBuildDate><atom:link href="https://relacje.news/tagi/prawa-pracownicze/index.xml" rel="self" type="application/rss+xml"/><image><url>https://relacje.news/img/default-cover.svg</url><title>relacje.news</title><link>https://relacje.news/</link></image><item><title>Polacy pracują jedni z najdłużej w Europie. To nie powód do dumy</title><link>https://relacje.news/polacy-pracuja-jedni-z-najdluzej-w-europie-to-nie-powod-do-dumy/</link><guid isPermaLink="true">https://relacje.news/polacy-pracuja-jedni-z-najdluzej-w-europie-to-nie-powod-do-dumy/</guid><pubDate>Sun, 07 Jun 2026 13:02:22 +0200</pubDate><dc:creator>Redakcja relacje.news</dc:creator><description>Polska zajmuje 5 miejsce w UE pod względem długości tygodnia pracy - 38 godzin średnio dla pracowników najemnych, ale jeszcze więcej dla samozatrudnionych. Analizujemy co tracimy przez fikcyjne samozatrudnienie, niskie płace wymuszające dłuższą pracę i słabość instytucji kontrolnych. Wniosek? Skrócenie tygodnia pracy to nie luksus, lecz logiczna konsekwencja faktów.</description><content:encoded xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">&lt;p&gt;W 2025 roku polscy pracownicy przepracowywali średnio 38 godzin tygodniowo — piąty najwyższy wynik w całej Unii Europejskiej, wynika z danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Wyprzedzają nas tylko cztery kraje. Ten wynik nie jest świadectwem polskiej pracowitości. Jest symptomem rynku pracy, który przez dekady faworyzował pracodawców kosztem zatrudnionych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Te 38 godzin to dane dla pracowników etatowych. Osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą pracują jeszcze dłużej - i tu zaczyna się istotny problem strukturalny. Znaczna część polskich „przedsiębiorców&amp;quot; to w rzeczywistości pracownicy wypchnięci poza etat przez pracodawców, którym opłaca się zlecać zadania na fakturę zamiast zatrudniać na umowę o pracę. Samozatrudnienie bywa wyborem, ale równie często jest pułapką: bez płatnego urlopu, bez zasiłku chorobowego w pełnej wysokości, bez ochrony przed nagłym zakończeniem współpracy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Fikcyjne samozatrudnienie nie jest marginesem polskiego rynku pracy. To celowy mechanizm przerzucania ryzyka ekonomicznego z pracodawcy na pracownika. Gdy ktoś jest „własnym szefem&amp;quot; tylko z nazwy, czyli wykonuje polecenia jednego zleceniodawcy, przyjeżdża o stałej porze i pracuje na sprzęcie należącym do firmy - mamy wtedy do czynienia z obejściem prawa pracy. Takie osoby są pozbawione uprawnień przysługujących pracownikom najemnym, a jednocześnie nie mają żadnej realnej swobody właściwej dla przedsiębiorców. Wliczając ich do statystyk, faktyczny czas pracy Polaków jest jeszcze wyższy, niż pokazuje etatowa średnia.&lt;/p&gt;
&lt;div class="alert alert-info" role="alert"&gt;
&lt;p class="mb-0"&gt;Polski Instytut Ekonomiczny podał, że w 2025 r. pracownicy w Polsce przepracowywali średnio 38 godzin tygodniowo - 5. wynik w UE. Samozatrudnieni pracują jeszcze więcej. Polska wyprzedza pod tym względem Niemcy, Francję, Szwecję i zdecydowaną większość krajów wspólnoty.&lt;/p&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Długi tydzień pracy nie jest przypadkowym efektem kulturowych nawyków. To wynik struktury gospodarki, która przez lata opierała swoją konkurencyjność na tanim i elastycznym zatrudnieniu. Niskie płace wymuszają dłuższą pracę — gdy stawka godzinowa nie wystarcza na podstawowe potrzeby, jedynym wyjściem jest zostawanie po godzinach lub branie dodatkowych zleceń. Produktywność pracy w Polsce wzrosła w ostatnich latach wyraźnie, płace realne rosły znacznie wolniej. Zyski przedsiębiorstw nie topniały, tylko rosły. Różnica trafiła gdzie indziej, nie do kieszeni pracowników.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kraje, w których pracuje się krócej, nie są krajami biedniejszymi. Niderlandy, Dania czy Niemcy notują wyższy PKB per capita niż Polska, a ich pracownicy spędzają w pracy mniej czasu. Odpoczęty pracownik jest bardziej wydajny, rzadziej choruje i rzadziej popełnia kosztowne błędy. Argument o „braku środków&amp;quot; na skrócenie tygodnia pracy zazwyczaj przemilcza pytanie, skąd pochodzi różnica między wzrostem produktywności a wzrostem wynagrodzeń.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pilotaże krótszego tygodnia pracy, czyli 32 godziny przy zachowaniu dotychczasowych wynagrodzeń, przeprowadzono już w Islandii, Wielkiej Brytanii i Niemczech. Wyniki są zbieżne: mniej nieobecności, wyższa satysfakcja z pracy, brak spadku wydajności. Polska mogłaby korzystać z tych doświadczeń. Zamiast tego trwa w europejskim ogonie, jeśli chodzi o jakość i warunki zatrudnienia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Potrzebne jest też realne wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy. Dziś instytucja ta dysponuje zbyt małymi zasobami i zbyt wąskimi uprawnieniami, by skutecznie walczyć z fikcyjnym samozatrudnieniem. Inspektorzy powinni móc zmieniać formę zatrudnienia decyzją administracyjną - bez konieczności wieloletnich procesów sądowych, które dziś skutecznie zniechęcają pracowników do dochodzenia swoich praw. Dopóki pracodawcy nie ponoszą realnych konsekwencji za omijanie prawa pracy, przepisy pozostają martwą literą.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Piąte miejsce w Europie pod względem długości tygodnia pracy to dane, które powinny służyć za argument za skracaniem czasu pracy, za likwidacją fikcyjnego samozatrudnienia, za państwem, które w sporze między kapitałem a pracą przestaje udawać neutralnego obserwatora. Polacy pracują długo. Czas, żeby czas pracy przestał być narzędziem wyzysku, a stał się przedmiotem rzeczywistej polityki.&lt;/p&gt;</content:encoded><enclosure url="https://images.unsplash.com/photo-1685716851721-7e1419f2db18?ixid=M3w5MTY0ODV8MHwxfGFsbHx8fHx8fHx8fDE3ODA4MzAxMzN8&amp;ixlib=rb-4.1.0&amp;w=1600&amp;h=900&amp;fit=max&amp;q=80&amp;auto=format" type="image/jpeg"/><media:content url="https://images.unsplash.com/photo-1685716851721-7e1419f2db18?ixid=M3w5MTY0ODV8MHwxfGFsbHx8fHx8fHx8fDE3ODA4MzAxMzN8&amp;ixlib=rb-4.1.0&amp;w=1600&amp;h=900&amp;fit=max&amp;q=80&amp;auto=format" medium="image"/><category>ekonomia</category><category>spoleczenstwo</category><category>prawa pracownicze</category><category>czas pracy</category><category>samozatrudnienie</category><category>rynek pracy</category><category>krótszy tydzień pracy</category></item><item><title>Śmieciówka dziś, głodowa emerytura jutro</title><link>https://relacje.news/smieciowka-dzis-glodowa-emerytura-jutro/</link><guid isPermaLink="true">https://relacje.news/smieciowka-dzis-glodowa-emerytura-jutro/</guid><pubDate>Mon, 18 May 2026 13:01:29 +0200</pubDate><dc:creator>Redakcja relacje.news</dc:creator><description>Praca na umowach zlecenia prowadzi do niskich składek, krótkich stażów i emerytur poniżej minimum egzystencji. Państwo zamiast zlikwidować ten problem, zachęca seniorów do dalszej pracy.</description><content:encoded xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">&lt;p&gt;Polski system emerytalny jest skonstruowany w sposób, który karze tych, którzy całe życie pracowali najtaniej i najbardziej niepewnie. Mechanizm jest prosty i bezwzględny: wysokość emerytury zależy od sumy odprowadzonych składek, a te z kolei od wysokości i ciągłości wynagrodzenia. Kto przez lata dostawał minimalne stawki godzinowe na zleceniu, kto miał przerwy między kontraktami, kto pracował w szarej strefie lub na fikcyjnym samozatrudnieniu — ten na starość zobaczy na swoim koncie w ZUS-ie cyfrę, która nie starczy na opłacenie czynszu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Osoba z sześćdziesięcioletnim stażem i zaledwie dekadą formalnego zatrudnienia może liczyć na świadczenie daleko poniżej minimalnej emerytury — i wbrew powszechnemu przekonaniu, minimum gwarantowane przez państwo nie jest automatycznym zabezpieczeniem. Przysługuje tylko tym, którzy przepracowali odpowiednio długo w rozumieniu przepisów. Krótki staż oznacza, że system po prostu wypluje człowieka z kwotą, która jest arytmetycznym wynikiem jego składkowej historii, niezależnie od tego, ile lat naprawdę harował.&lt;/p&gt;
&lt;div class="alert alert-warning" role="alert"&gt;
&lt;p class="mb-0"&gt;&lt;strong&gt;Ostrożnie:&lt;/strong&gt; Minimalna emerytura gwarantowana przez państwo nie przysługuje automatycznie. Wymagany jest odpowiedni staż składkowy — osoby z krótką historią zatrudnienia mogą otrzymać świadczenie znacznie poniżej tego progu.&lt;/p&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Do tej pory system stwarzał jeszcze jedną furtkę dla pracodawców: można było zwlekać z wypłatą wynagrodzenia zleceniobiorcom miesiącami, bo przepisy tego wprost nie zabraniały. Sejm ma się zająć projektem, który od 2027 roku narzuci firmom maksymalny termin dziesięciu dni na przelew i kary sięgające 60 tysięcy złotych za jego przekroczenie. To zmiana w dobrym kierunku — ale tylko jeden krok, i to dość spóźniony. Przez lata opóźnione wypłaty były realnym narzędziem presji na tych, którzy nie mogli pozwolić sobie na spór z pracodawcą.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;ZUS tymczasem reaguje na problem nadchodzących emerytur w charakterystyczny sposób: zachęca seniorów do aktywności zawodowej po osiągnięciu wieku emerytalnego. Przekaz jest gładki — więcej dochodów, kontakty społeczne, aktywny styl życia. W tle jest jednak brutalniejszy komunikat: jeśli twoje świadczenie jest za niskie, żebyś przeżył, pracuj dalej. Państwo nie bierze odpowiedzialności za to, że system przez dekady tolerował formy zatrudnienia, które produkowały właśnie tę biedę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Prekaryzacja rynku pracy to nie przypadek ani uboczny efekt transformacji. To efekt świadomych decyzji politycznych i zaniechań — braku skutecznej inspekcji pracy, przyzwolenia na masowe stosowanie umów cywilnoprawnych tam, gdzie powinien istnieć stosunek pracy, i chronicznej słabości związków zawodowych. Pracodawcy przez lata korzystali z tego, że mogą zatrudniać ludzi tanio i bez zobowiązań. Zyski były prywatne, a koszty — w postaci niskich emerytur i obciążeń systemu pomocowego — przerzucano na całe społeczeństwo.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rozwiązanie nie leży w kampaniach zachęcających siedemdziesięciolatków do pracy. Leży w odwróceniu logiki, która doprowadziła do tego problemu. Stabilne etaty zamiast zleceniowej prowizorki. Składki odprowadzane od realnych zarobków przez cały okres aktywności zawodowej. System emerytalny, który nie uzależnia godnego życia na starość od tego, czy miałeś szczęście pracować u pracodawcy oferującego umowę o pracę. I państwowa inspekcja z realnymi uprawnieniami do zmiany formy zatrudnienia, gdy stwierdzi, że zlecenie to zakamuflowany etat.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dopóki praca na śmieciówkach będzie opłacalna dla pracodawców i bezkosztowa dla państwa, dopóty za trzydzieści lat będziemy mieć kolejne pokolenie seniorów zachęcanych przez ZUS do „aktywności zawodowej&amp;quot; — bo inaczej nie przeżyją.&amp;quot;&lt;/p&gt;</content:encoded><enclosure url="https://images.unsplash.com/photo-1734709138294-f4bd4566e5fe?ixid=M3w5MTY0ODV8MHwxfGFsbHx8fHx8fHx8fDE3NzkxMDIwODV8&amp;ixlib=rb-4.1.0&amp;w=1600&amp;h=900&amp;fit=max&amp;q=80&amp;auto=format" type="image/jpeg"/><media:content url="https://images.unsplash.com/photo-1734709138294-f4bd4566e5fe?ixid=M3w5MTY0ODV8MHwxfGFsbHx8fHx8fHx8fDE3NzkxMDIwODV8&amp;ixlib=rb-4.1.0&amp;w=1600&amp;h=900&amp;fit=max&amp;q=80&amp;auto=format" medium="image"/><category>polityka</category><category>prawa pracownicze</category><category>umowy zlecenia</category><category>emerytury</category><category>prekaryzacja</category><category>ZUS</category><category>ochrona socjalna</category></item><item><title>Głodówka w Solino. Kujawski przemysł czeka na decyzję, której nie ma</title><link>https://relacje.news/glodowka-w-solino-kujawski-przemysl-czeka-na-decyzje-ktorej-nie-ma/</link><guid isPermaLink="true">https://relacje.news/glodowka-w-solino-kujawski-przemysl-czeka-na-decyzje-ktorej-nie-ma/</guid><pubDate>Mon, 06 Apr 2026 00:27:50 +0200</pubDate><dc:creator>Redakcja relacje.news</dc:creator><description>Pracownicy Inowrocławskich Kopalni Soli Solino od trzech tygodni prowadzą protest głodowy. Domagają się decyzji o przyszłości kompleksu solno-sodowego na Kujawach. Państwo milczy.</description><content:encoded xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">&lt;p&gt;W niedzielę wielkanocną przy bramie Inowrocławskich Kopalni Soli „Solino&amp;quot; trwa protest głodowy. Czterech pracowników zastąpiło kolegów, którzy trzy tygodnie wcześniej jako pierwsi odmówili jedzenia. Nie chodzi o podwyżkę ani o jeden kontrakt. Chodzi o to, czy kompleks solno-sodowy na Kujawach w ogóle będzie istniał za kilka lat.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Protest głodowy to forma ostateczna. Ludzie sięgają po nią wtedy, gdy wszystkie inne kanały się zatykają — gdy związki zawodowe nie są słyszane, gdy spotkania z zarządem kończą się na zapewnieniach, gdy pisma do ministerstwa pozostają bez odpowiedzi albo z odpowiedzią, która niczego nie mówi. Głodówka jest krzykiem, na który trudno nie zareagować. A jednak — w Inowrocławiu trwa już trzy tygodnie.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="solino-nie-jest-zwykłą-firmą"&gt;Solino nie jest zwykłą firmą&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Kujawskie złoża soli eksploatowane są od ponad stu lat, a infrastruktura wydrążonych kawern solnych pełni dziś funkcje, których nie da się łatwo zastąpić — służy m.in. do magazynowania surowców energetycznych. To zakład o znaczeniu strategicznym, osadzony w regionie, który przez dekady budował swoją tożsamość wokół przemysłu chemicznego i wydobywczego. Pracownicy Solino nie protestują w próżni — protestują w imieniu całej lokalnej struktury zatrudnienia i regionalnej gospodarki, dla której zamknięcie lub degradacja kompleksu oznaczałaby coś więcej niż utratę miejsc pracy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czego konkretnie się domagają? Decyzji. Decyzji zapewniających przyszłe funkcjonowanie kompleksu. To znamienne żądanie — nie pensji, nie premii, ale samej pewności co do tego, że zakład będzie działał. Że inwestycje zostaną poczynione. Że nie obudzą się pewnego dnia z informacją o wygaszeniu produkcji.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="państwo-które-nie-wie-czego-chce"&gt;Państwo, które nie wie, czego chce&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Polska nie ma spójnej polityki przemysłowej. Mamy dokumenty strategiczne, mamy konferencje i zapowiedzi, mamy kolejne agencje i fundusze — ale nie mamy odpowiedzi na pytanie, które zakłady, w których regionach i z jakim horyzontem czasowym państwo zamierza utrzymać, rozwinąć lub przekształcić. Decyzje w sprawach strategicznych przedsiębiorstw zapadają najczęściej albo pod presją kryzysu, albo nie zapadają wcale.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W efekcie pracownicy zakładów powiązanych z surowcami, energetyką czy chemią żyją w permanentnym zawieszeniu. Wiedzą, że ich miejsca pracy są zależne od decyzji, które podejmuje ktoś daleko — w zarządzie spółki, w radzie nadzorczej, w ministerstwie — i że te decyzje mogą zapaść bez ich udziału, bez zapowiedzenia, bez planu dla nich i dla ich regionu. Głodówka w Inowrocławiu jest reakcją na tę bezsilność.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Rząd Tuska, który obiecywał nowy jakościowo styl rządzenia, w sprawach takich jak ta zachowuje się przewidywalnie. Kiedy nie ma natychmiastowego kryzysu wizerunkowego, nie ma też pilności. Sprawy pracownicze w regionach przemysłowych nie żyją długo w mediach głównego nurtu, więc i presja polityczna jest słaba. Ministerstwo odpowiedzialne za nadzór właścicielski może sobie pozwolić na przedłużające się milczenie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W Polsce od lat nie potrafimy rozwiązać prostego równania: jeśli państwo jest właścicielem lub współwłaścicielem strategicznego zakładu, to ponosi odpowiedzialność za jego przyszłość i za ludzi, którzy w nim pracują. Odpowiedzialność ta wymaga czegoś więcej niż corocznego sprawozdania — wymaga planu, który pracownicy mogą zobaczyć i ocenić.&lt;/p&gt;
&lt;h2 id="solidarność-naszą-bronią"&gt;Solidarność naszą bronią&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Pracownicy Solino kończą już trzeci tydzień głodówki. Zmieniali się przy bramie, żeby żaden z nich nie stracił zdrowia. Organizowali się, wyznaczali kolejność, dbali o siebie nawzajem. Robili to, co od zawsze robią ludzie, którym odebrano inne narzędzia wpływu. Państwo tymczasem wciąż nie ma dla nich decyzji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Głodówka w Solino skończy się w którymś momencie — tak jak kończą się wszystkie głodówki. Ale problem, który ją wywołał, zostanie, jeśli państwo nie zdobędzie się na zmianę podejścia do przemysłu. Reaktywne zarządzanie kryzysami kosztuje więcej — ekonomicznie i społecznie — niż planowanie z wyprzedzeniem. Ci czterej mężczyźni w Inowrocławiu nie powinni musieć tego udowadniać własnym zdrowiem.&lt;/p&gt;</content:encoded><enclosure url="https://images.unsplash.com/photo-1668393227681-91f13486c83f?ixid=M3w5MTY0ODV8MHwxfGFsbHx8fHx8fHx8fDE3NzU0MTUzMzJ8&amp;ixlib=rb-4.1.0&amp;w=1600&amp;h=900&amp;fit=max&amp;q=80&amp;auto=format" type="image/jpeg"/><media:content url="https://images.unsplash.com/photo-1668393227681-91f13486c83f?ixid=M3w5MTY0ODV8MHwxfGFsbHx8fHx8fHx8fDE3NzU0MTUzMzJ8&amp;ixlib=rb-4.1.0&amp;w=1600&amp;h=900&amp;fit=max&amp;q=80&amp;auto=format" medium="image"/><category>polityka</category><category>prawa pracownicze</category><category>przemysł</category></item></channel></rss>