<?xml version="1.0" encoding="utf-8" standalone="yes"?><rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"><channel><title>relacje.news</title><link>https://relacje.news/</link><description>Serwis informacyjny z progresywną i solidarnościową perspektywą.</description><language>pl</language><lastBuildDate>Sat, 22 Aug 2026 16:41:00 +0200</lastBuildDate><atom:link href="https://relacje.news/tagi/dolny-slask/index.xml" rel="self" type="application/rss+xml"/><image><url>https://relacje.news/img/default-cover.svg</url><title>relacje.news</title><link>https://relacje.news/</link></image><item><title>Nawałnice pokazują, ile kosztuje brak odpornej infrastruktury</title><link>https://relacje.news/nawalnice-pokazuja-ile-kosztuje-brak-odpornej-infrastruktury/</link><guid isPermaLink="true">https://relacje.news/nawalnice-pokazuja-ile-kosztuje-brak-odpornej-infrastruktury/</guid><pubDate>Sat, 22 Aug 2026 16:41:00 +0200</pubDate><dc:creator>Redakcja relacje.news</dc:creator><description>Gwałtowne burze i wichury sparaliżowały w sobotę część Polski, wywołując alarm powodziowy na Dolnym Śląsku i blisko 6 tys. interwencji straży pożarnej. Skala zniszczeń odsłania luki w sieciach energetycznych, miejskiej retencji i planowaniu przestrzennym.</description><content:encoded xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">&lt;p&gt;Sobotni poranek 22 sierpnia zastał znaczną część Polski pod naporem gwałtownej pogody. Straż pożarna interweniowała już blisko sześć tysięcy razy, najwięcej zgłoszeń spłynęło z Mazowsza. W Warszawie silna wichura powaliła drzewa i gałęzie na chodnikach i ulicach. Władze miasta zamknęły zoo na Pradze oraz parki w Łazienkach Królewskich i Wilanowie. Stołeczni strażacy wyjeżdżali do interwencji ponad 250 razy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Najpoważniejsza sytuacja rozwinęła się na Dolnym Śląsku. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej ogłosił tam alarm powodziowy trzeciego, najwyższego stopnia zagrożenia. Porywy wiatru sięgały 115 km/h, a nawalne opady doprowadziły do setek podtopień i zniszczeń w wielu miejscowościach regionu. W dużej części kraju w sobotę w południe wciąż obowiązywały ostrzeżenia IMGW. Na wybrzeżu sztormowe fale Bałtyku zalewały plaże.&lt;/p&gt;
&lt;div class="alert alert-info" role="alert"&gt;
&lt;p class="mb-0"&gt;Bilans dnia: blisko 6 tys. wyjazdów straży pożarnej w całym kraju, ponad 250 w samej Warszawie, III stopień alarmu powodziowego na Dolnym Śląsku, porywy wiatru do 115 km/h, dziesiątki tysięcy odbiorców bez prądu.&lt;/p&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Tego rodzaju gwałtowne załamania pogody przestały być w Polsce zjawiskiem wyjątkowym. Ocieplający się klimat zwiększa częstotliwość i siłę nawalnych opadów oraz silnych wiatrów nad Europą Środkową, a meteorolodzy od lat ostrzegają, że infrastruktura projektowana kilkadziesiąt lat temu nie odpowiada dzisiejszej skali zjawisk.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Widać to najwyraźniej w sieciach energetycznych. Większość polskiej sieci dystrybucyjnej wciąż biegnie napowietrznie, nad koronami drzew, co przy każdej silniejszej wichurze kończy się zerwanymi liniami i przerwami w dostawach prądu dla dziesiątek tysięcy odbiorców. Kraje, które od lat skablowują sieci pod ziemią, notują wielokrotnie mniej awarii przy porównywalnych warunkach pogodowych. W Polsce modernizacja sieci przesyłowej i dystrybucyjnej postępuje wolniej niż tempo, w jakim rośnie liczba ekstremalnych zjawisk.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Podobny mechanizm działa w miastach. Uszczelnione betonem i asfaltem powierzchnie oraz kanalizacja deszczowa projektowana pod dawne normy opadowe nie radzą sobie z nawalnymi deszczami, co zamienia ulice w rzeki nawet przy opadach, które kilkanaście lat temu nie robiłyby większej różnicy. Brakuje też systemowej presji na ograniczanie zabudowy terenów zalewowych: wiele gmin wciąż nie ma aktualnych planów zagospodarowania przestrzennego uwzględniających ryzyko powodziowe, co pozwala budować tam, gdzie woda i tak w końcu wróci.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Koszty tych zaniedbań ponoszą przede wszystkim mieszkańcy i samorządy. Właściciele domów płacą za naprawy z własnej kieszeni albo z polis, których składki rosną wraz z częstotliwością szkód. Gminy remontują infrastrukturę doraźnie, z bieżącego budżetu, zamiast inwestować z wyprzedzeniem w retencję czy wzmocnione sieci. Państwowa Straż Pożarna i ochotnicze straże pożarne przyjmują na siebie rosnącą liczbę interwencji pogodowych przy finansowaniu, które nie nadąża za skalą wezwań.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wnioski z sobotnich zdarzeń są proste do wyciągnięcia. Skablowanie newralgicznych odcinków sieci energetycznej, rozbudowa miejskiej retencji, aktualizacja planów zagospodarowania przestrzennego pod kątem zagrożenia powodziowego i stabilne, wieloletnie finansowanie służb ratowniczych to wymóg, żeby kolejna nawałnica kosztowała mniej ludzi dach nad głową i dostęp do prądu.&lt;/p&gt;</content:encoded><enclosure url="https://relacje.news/img/uploads/0c5a8464.jpeg" type="image/jpeg"/><media:content url="https://relacje.news/img/uploads/0c5a8464.jpeg" medium="image"/><category>spoleczenstwo</category><category>srodowisko</category><category>IMGW</category><category>Państwowa Straż Pożarna</category><category>Dolny Śląsk</category><category>infrastruktura energetyczna</category><category>planowanie przestrzenne</category></item></channel></rss>