Nowelizacja Kodeksu pracy wprowadza minimalną kwotę zadośćuczynienia dla ofiar mobbingu w pracy: sześciokrotność wynagrodzenia minimalnego, w tym roku 27 836 zł brutto. Ponieważ próg jest powiązany z płacą minimalną, w 2027 roku wzrośnie automatycznie wraz z kolejną podwyżką najniższej krajowej. Przepisy weszły już w życie.
Do tej pory sąd mógł przyznać ofierze mobbingu odszkodowanie w dowolnej, często symbolicznej wysokości, a samo udowodnienie mobbingu wymagało wykazania długotrwałego i systematycznego nękania, co w praktyce oznaczało miesiące zbierania dowodów i świadków gotowych zeznawać przeciwko pracodawcy. Nowa ustawa upraszcza definicję mobbingu, obniżając barierę dowodową dla pracownika, i ustala dolny próg rekompensaty, poniżej którego sąd nie może zejść. Dla pracownika na etacie odpowiada to prawie pięciu miesięcznym pensjom minimalnym wypłaconym jednorazowo.
Drugą stroną nowelizacji są obowiązki nałożone na pracodawców. Firmy muszą wdrożyć jasne procedury zgłaszania i rozpatrywania przypadków mobbingu, co oznacza koniec z sytuacją, w której skarga trafiała donikąd, bo w zakładzie nie istniał żaden formalny tryb jej rozpatrzenia. Brak takiej procedury sam w sobie staje się okolicznością obciążającą pracodawcę w ewentualnym sporze sądowym.
Gazeta Prawna stawia pytanie, czy zmiana wywoła falę pozwów w sądach pracy. Odpowiedź wynika z samej konstrukcji przepisów: gwarantowana minimalna kwota zmienia rachunek ekonomiczny po stronie pracownika. Wcześniej wielu poszkodowanych rezygnowało z procesu, bo koszty prawnika i lata oczekiwania na wyrok nie gwarantowały żadnej konkretnej wypłaty. Teraz pracownik wie z góry, ile może dostać, a to obniża próg opłacalności pozwu i zwiększa szansę, że sprawy, które dotąd kończyły się cichym odejściem z pracy, trafią do sądu.
Dla pracodawców oznacza to wzrost realnego kosztu tolerowania toksycznych relacji w firmie. Do tej pory mobbing bywał tańszy niż rozwiązanie problemu: łatwiej było wypłacić odprawę i pozbyć się osoby zgłaszającej nękanie niż zmieniać kulturę zarządzania czy odsuwać od funkcji kierowniczych sprawcę. Gwarantowana minimalna kwota zadośćuczynienia, rosnąca wraz z płacą minimalną, usuwa tę kalkulację. Firma, która nie wdroży procedur i dopuści do mobbingu, naraża się na koszt z góry znany i z góry wysoki.
Efektywność nowych przepisów zależy jednak od tego, czy sądy pracy będą w stanie sprawnie rozpatrywać rosnącą liczbę spraw. Samo podniesienie stawki nie gwarantuje szybszego dochodzenia praw, jeśli postępowania nadal będą się ciągnąć latami. Zmiana adresuje wysokość rekompensaty, nie tempo wymiaru sprawiedliwości, a to drugie pozostaje osobnym problemem systemu prawa pracy w Polsce.

Komentarze