Ministerstwo Finansów, kierowane przez Andrzeja Domańskiego, przygotowało reformę podatkową, którą rząd Donalda Tuska przedstawia jako uszczelnienie systemu. Z analizy OKO.press wynika, że bilans zmian wypada raczej pozytywnie, choć z istotnymi zastrzeżeniami: reforma słabo redystrybuuje dochody, nie daje gospodarce impulsu, na jaki mogłaby sobie pozwolić, i wprowadza bariery zniechęcające duże firmy do rozwoju. Największym plusem ma być ograniczenie patologii ryczałtu, czyli formy rozliczania podatku, z której od lat korzystają najlepiej zarabiający, żeby płacić mniej niż pracownicy na etacie za porównywalną pracę.
Ryczałt od przychodów ewidencjonowanych pozwala przedsiębiorcom płacić podatek liczony od przychodu, a nie od dochodu pomniejszonego o koszty, według stawek przypisanych do rodzaju działalności. W przeciwieństwie do skali podatkowej obowiązującej pracowników na etacie, stawka nie rośnie wraz z wysokością zarobków. Z tego mechanizmu korzystają dziś nie tylko drobni rzemieślnicy, dla których go pierwotnie pomyślano, ale też informatycy czy konsultanci biznesowi, którzy zamieniają umowę o pracę na jednoosobową działalność gospodarczą rozliczaną w modelu B2B. Dwie osoby zarabiające tyle samo płacą różny podatek, zależnie od tego, czy pracują na etacie, czy fakturują swojego pracodawcę jako “firma”.
Ryczałt od przychodów ewidencjonowanych to uproszczona forma opodatkowania działalności gospodarczej. Podatnik płaci ustaloną stawkę od przychodu, bez odliczania kosztów uzyskania i bez progresji znanej ze skali podatkowej stosowanej wobec umów o pracę.
Równolegle resort finansów likwiduje część ulg podatkowych w PIT. Pierwsza na liście jest ulga na internet, wprowadzona ponad dwadzieścia lat temu, gdy dostęp do sieci trzeba było dopiero upowszechniać. Dziś, jak argumentuje ministerstwo, z internetu korzysta większość gospodarstw domowych, więc zachęta podatkowa straciła sens. Resort zapowiada też likwidację kolejnego odliczenia, którego na razie nie ujawnił.
Zniesienie pojedynczej ulgi w PIT to niewielka zmiana w budżecie państwa. Ograniczenie ryczałtu ma większe znaczenie, bo dotyka mechanizmu, który od lat przesuwa ciężar finansowania państwa z najlepiej zarabiających na resztę podatników. System podatkowy działa progresywnie tylko wtedy, gdy efektywna stawka rośnie razem z dochodem. Utrzymanie odrębnych, korzystniejszych zasad rozliczania dla części przedsiębiorców podważa tę zasadę: pozwala grupie o wysokich dochodach płacić mniej niż pracownik etatowy zarabiający porównywalne pieniądze. Autorzy analizy zwracają uwagę, że nawet po zmianach reforma nie usuwa tego zniekształcenia w pełni, a przy okazji wprowadza bariery, które mogą zniechęcać rozwijające się firmy do zwiększania skali działalności.
Spór o ryczałt nie kończy się zresztą na samym PIT. Wybór formy rozliczenia decyduje również o tym, ile dana osoba odprowadza na ubezpieczenie zdrowotne i emerytalne, a więc ile pieniędzy trafia do NFZ i jak wysokie świadczenie ta osoba dostanie po latach pracy. Na ryczałcie składka zdrowotna liczona jest według zasad oderwanych od faktycznych zarobków, a składki społeczne płaci się zwykle od podstawy ustalonej w oderwaniu od realnych przychodów. Pracownik na etacie takiego wyboru nie ma: jego składki rosną razem z pensją. Reforma Ministerstwa Finansów tej części układanki nie rusza, choć to właśnie tam różnica między etatem a fakturą bywa największa i to tam odkłada się w postaci przyszłych emerytur, których zabraknie, oraz publicznej ochrony zdrowia, na którą stale brakuje pieniędzy.
Każda złotówka, która omija progresywną skalę podatkową, to złotówka, której zabraknie w budżecie na ochronę zdrowia, edukację i inwestycje publiczne. Rząd ogranicza jedną z bardziej rażących patologii systemu, ale nie rusza jego architektury: podatku liniowego dla przedsiębiorców, odrębnych zasad rozliczania dla części zawodów i mechanizmów, które wciąż premiują formę zatrudnienia, a nie faktyczną wysokość zarobków. Opisany bilans poprawia jeden wycinek mocno skrzywionego systemu. Reszty przywilejów, z których od lat korzystają najlepiej zarabiający, reforma nie dotyka.


Komentarze