Grudzień 2024. Na Osiedle Maltańskie w Poznaniu wjechały koparki. Taki prezent od kurii na święta. Setki ludzi mieszkających tam od prawie stu lat patrzyły, jak wielki biznes i bogaty Kościół szykują im eksmisję.
„Na bruk, w imię boże" – napisali na transparentach. I to nie jest metafora.
Trwa nierówna walka mieszkańców Osiedla Maltańskiego z wielkim biznesem i bogatym Kościołem katolickim. Kuria poznańska – za cichym przyzwoleniem władz miasta – próbuje wyeksmitować z działki przy ul. Warszawskiej kilkuset zameldowanych tam osób.
To dramat zwykłych ludzi. Niemajętnych, często w zaawansowanym wieku, często mieszkających na osiedlu w czwartym pokoleniu, od 1928 roku.
A wszystko przez ludzką chciwość – setki milionów zysków dla sprzedającej ziemię kurii i zyski z zabudowy dla bardzo bogatego dewelopera.
Jak piszą mieszkańcy Maltańskiego: „parafia i Kuria dysponują ogromnymi środkami finansowymi, np. z odszkodowań za Maltankę".
Stać ją na wynajęcie Kancelarii Jacka Masioty, agencji PR, powołała specjalną spółkę zarządzającą. To machina korporacyjna w pełnej okazałości.
A naprzeciwko? Ludzie ze Stowarzyszenia Maltańskie Nasz Dom. Działający na swoją rzecz i sąsiadów, bez dofinansowań, oddający swój czas i energię. Przeżywający stres i rozgoryczenie po każdym kontakcie z pozbawionym empatii przeciwnikiem.
Chciwość ponad empatię
To osiedle to oskarżenie władz miasta o lata zaniedbań.
Historia jest prosta: Kościół od lat 20. XX wieku przyzwolił biednym mieszkańcom miasta na osiedlanie się. Wtedy proboszcz parafii był inny niż dzisiejszy – pełen miłosierdzia, empatii. Z drugiej strony władze miasta wydawały pozwolenia na budowę, meldowały mieszkańców.
Przez dziesięciolecia wszyscy udawali, że to normalna sytuacja. Aż przyszedł czas na spieniężenie.
Parafia na Górczynie przed dekadami też pozwoliła ludziom biednym zamieszkać na swoich gruntach. A potem – uwaga – darowała im te tereny. Ale Górczyn to nie Malta. Parafia na Górczynie nie jest bogata. A chciwość, jak wiadomo, rośnie wraz z zamożnością.
Proboszcz Komandorii i kuria ani myślą rezygnować z wielkiej mamony.
Gdzie mają się podziać ludzie z osiedla?
Pytanie retoryczne, bo odpowiedź jest prosta: nigdzie. Nie mają zdolności kredytowej, aby kupić coś na kredyt. Nie mają na wkład do TBS-ów – a zresztą tu czeka się kilka lat. Na mieszkania komunalne, których w Poznaniu jest tyle co nic, liczyć może co najwyżej kilka rodzin.
Dlatego właśnie napisali na transparentach: „na bruk, w imię boże".

Gdzie są władze?
Mieszkańcy przez lata prosili radnych miejskich i prezydenta Jaśkowiaka o mediacje z kurią.
Efekt?
- PiS – oczywiście za klerem
- KO i Polska 2050 – pasywni
- Nowa Lewica – to żadna Lewica (nawet nie udaje, że chce pomóc kilkuset mieszkańcom Poznania)
Jedyne gremia, które mocno wspierają mieszkańców: poznańska sekcja partii Razem, Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów, lokalni działacze społeczni oraz organizacje społeczne z Gniezna i Warszawy.
Choć ostatnio w Radzie Miasta zaszła pewna zmiana – kilku radnych KO wyłamuje się z roli radnych partyjnych i zaczęło wspierać mieszkańców Maltańskiego. Lepiej późno niż wcale (sic!).
Zapomniane przez miasto
Osiedle jest w opłakanym stanie.
Nie ma tu kanalizacji. Nie ma dróg. Nie ma chodników.
Część domów ogrzewają piece i kiepskiej jakości kotły kopciuchy – bo na lepsze wielu ludzi nie stać. Ale podatki od parceli? Te Urząd Miasta pobiera regularnie, od lat.
Jak nawala wodociąg i tak jak wszędzie w mieście mogłoby przyjechać Aquanet i naprawić awarię – proboszcz parafii, Paweł Deskur, się nie zgadza. Ludzie muszą sobie radzić sami.
To jest Polska, rok 2025. Poznań, jedno z najbogatszych miast w kraju.
W grudniu 2024 roku na Osiedle Maltańskie wjechały koparki. Prezent od kurii na święta. „To jest nękanie psychiczne" – oskarżają mieszkańcy osiedla.
Na szczęście w końcu grudnia 2024 roku sąd rejonowy w Poznaniu postanowił uznać sporny status Osiedla Maltańskiego i wpisać do księgi wieczystej działki przy ul. Warszawskiej ostrzeżenie o toczącym się postępowaniu. Tym samym zakazał likwidacji osiedla.
Póki co wiszące nad głowami ludzi eksmisje są wstrzymane. Ale to tylko odroczenie egzekucji.
Hospicjum i szpital – krótka lekcja historii
Ziemie nad Maltą – teren wraz z kościołem św. Jana Jerozolimskiego – trafiły w ręce Kościoła (konkretnie zakonu joannitów) w wyniku średniowiecznych nadań książęcych.
Dlaczego? Zakon zajmował się prowadzeniem hospicjum i szpitala dla pielgrzymów. To była działalność misyjna, służąca ludziom. Od zakonu pochodzi zresztą nazwa „Malta".
W XIX wieku mieszkańcy Poznania zebrali fundusze, aby uchronić ziemie przed germanizacją i wykupić folwark Malta. Choć inicjatywa była społeczna, w okresie międzywojennym terenem zarządzała należąca do Kościoła Drukarnia i Księgarnia św. Wojciecha.
Hospicjum i szpital to działalność misyjna, nienastawiona na generowanie zysków dla właściciela ziemi. Ale to już przeszłość – dzisiejsza rzeczywistość jest całkowicie komercyjna.
Jak parafia stała się bogata
Na mocy ustawy o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego z 1989 roku, w wyniku wieloletnich sporów sądowych, parafia:
- odzyskała tereny, lub
- otrzymała wysokie odszkodowania od Skarbu Państwa (m.in. ugodę na kwotę 72 mln zł w 2017 roku)
To uczyniło tę małą miejską parafię (około 4,5 tysiąca parafian) wyjątkowo zamożną w Polsce.
Podczas gdy większość parafii w Polsce utrzymuje się głównie z tacy i ofiar wiernych, św. Jana Jerozolimskiego za Murami zyskała rozgłos w kontekście sporych roszczeń i uzyskanych rekompensat.
Ostatnia sprzedaż terenu bogatemu deweloperowi za 421 mln zł jeszcze bardziej podniosła wartość parafii i kurii.
Pytanie o etykę
Czy dla współczesnego człowieka to etyczne i moralne, aby Kościół katolicki był wielką biznesową instytucją obracającą milionami złotych – tu, na rynku nieruchomości?
I to w dodatku generował olbrzymi zysk na krzywdzie zwykłych ludzi?
Pewnie proboszcz Paweł Deskur ma na to swoją odpowiedź. Mieszkańcy Maltańskiego – inną.
PS. Co dalej?
Kochani Maltańczycy, rozbijajcie namioty na dziedzińcu urzędu miasta. Zrobi się szum w mediach… i może Tusk zareaguje.
Na Jaśkowiaka w żadnym wypadku nie liczcie. A do kościoła nie macie po co chodzić.
Wasz bóg Was na pewno nie wysłucha.
Też lubi swoje.
Galeria zdjęć z protestu
autorka: Lilia Wołłowicz




Komentarze