Napoleon bawił 3 tygodnie w kompleksie przy dzisiejszym placu Kolegiackim, był tu też jego pogromca Wellington, Chopin dawał koncerty. Od kilku lat panuje tu prezydent Jaśkowiak, profanując demokrację.
Zagubił istotę demokracji
Wyznaje demokrację parlamentarną/pośrednią bez partycypacji społecznej, która tak ma się do demokracji sensu stricto jak krzesło elektryczne do krzesła. Wyeliminował społeczeństwo obywatelskie, odbywają się pozorowane, fasadowe konsultacje społeczne, niska jest sprawczość rad osiedli, brak debat o rozwoju miasta.
W urzędzie w niektórych komórkach panoszy się arogancja, bufonada, ignorowanie, nieudzielanie odpowiedzi nawet w trybie „dostępu do informacji publicznej", nie ujawnia finansów publicznych, nie są dotrzymywane zapewnienia, jest lekceważenie konstruktywnej krytyki i opinii w sferze publicznej poważnych gremiów. Wielu poznaniakom nie podobało się, że sporo decyzji prezydent de facto podejmował jednoosobowo, a zdominowana przez jego ugrupowanie (PO) Rada Miasta stała się maszynką do głosowania, bywa, jest ignorowana.
Postawił na rządy aparatu polityczno-urzędniczego, a ostatnio tylko urzędniczego — nie docenia działań kolektywnych we współpracy z Radą Miasta, niezależnymi instytucjami, stowarzyszeniami profesjonalistów, ruchami społecznymi, organizacjami pożytku publicznego i stowarzyszeniami mieszkańców.
Rozwój zdominowany przez beton i asfalt
A rozwój Miasta jest zdominowany przez inwestycje betonowo-asfaltowe, intensywną urbanizację często niezasadnie zwiększającą miejską wyspę ciepła, rozkwit osiedli łanowych, brak małej retencji powodującej częstsze podtopienia. To krótkowzroczność, ignorowanie ostrzeżeń światowych autorytetów w dziedzinie zmian klimatycznych (w tym IPCC).

Miasto się zwija
Miasto się zwija, traci mieszkańców, a mieszkalnictwo komunalne przez 12 lat rządów prezydenta, mimo obietnic wyborczych A.D. 2014, drepcze w miejscu. Jaśkowiak już po objęciu urzędu wiele mówił o konieczności modernizacji i szukania modelu finansowania remontu Areny. Mówił. Alternatywy też brak.

Smog wraca
Już drugi rok z rzędu jakość powietrza pogorszyła się, wciąż powraca smog, kopciuchy kopcą nawet w zasobach komunalnych miasta (wbrew uchwale antysmogowej Sejmiku Wielkopolskiego). Lokalne konflikty o zieleń wciąż wybuchają. Niezadowolenie wzbudza rozmiar fiskalizmu miasta, narosły kontrowersje wokół wielu spraw społecznych.


Miasto się rozwija, ale mogłoby lepiej, a na pewno inaczej
Oczywiście, że miasto się rozwija, pięknieje tu i tam. Ale żadne polskie miasto nie stoi w miejscu. Mając budżet inwestycyjny ca. 1 mld zł, trudno nic w mieście nie zbudować. Czy jednak przez zarządzanie autokratyczne miasto nie traci zbyt wiele? Przez popełniane błędy, kontestowane, niezgodne z zasadami celowości, gospodarności i rzetelności wydawanie pieniędzy pochodzących z podatków, uznaniowe formy dofinansowania? Czy też przez zaniechania?
Radni w relacjach z prezydentem niewątpliwie są — w stosunku do mieszkańców — uprzywilejowani. Nie wadził im więc (tym z obozu politycznego prezydenta i jego sojuszników) autorytarny styl sprawowania władzy prezydenckiej. Niedawno jednak coś pękło… i pojawiło się niezadowolenie z bycia ignorowanymi. Bunt spacyfikowali bossowie KO w mieście i regionie Zawieja i Grupiński. Partyjniactwo czystej wody zadziałało w imię interesów partii. To centralizm partyjny, sposób organizacji i zarządzania partią polityczną, w którym władza, kluczowe decyzje oraz dyscyplina są skoncentrowane w rękach naczelnych organów, tu miejskich i wojewódzkich. Odmianą tej zasady jest centralizm demokratyczny, historycznie wypracowany przez partie marksistowskie (m.in. przez Włodzimierza Lenina).

Absolutorium udzielone, kurtyna opadła
Rozkazem lokalnych przywódców KO, jeszcze przed debatą na temat raportu o stanie miasta za 2025 r. na sesji Rady Miasta, przewodnicząca klubu radnych KO Dziedzic-Biskupska zapowiedziała udzielenie prezydentowi absolutorium. Za nią wiernopoddańczą deklarację złożył w imieniu Nowej Lewicy i Centrum radny Lewandowski. Więc po co była ta debata?

Absolutorium udzielone, kurtyna opadła, nici z szumnych deklaracji zbuntowanych radnych.
Zdjęcie na okładce: A.Savin, Wikimedia Commons (CC BY-SA 3.0).


Komentarze