W środę 28 października 2026 roku ekipa budowlana wynajęta na zlecenie JHM Development wyłamała zamek w świetlicy na poznańskim osiedlu Maltańskim i zaczęła wymontowywać okna. O budynek toczą się w sądzie dwie sprawy, a w księdze wieczystej widnieje prawomocne ostrzeżenie o jednej z nich. Mieszkańcy, którzy przyszli bronić świetlicy, starli się z robotnikami. Policja, wezwana do “bójki”, prac nie przerwała. Wylegitymowała 19 osób, siłą wyciągnęła protestującego z koparki, a na nagraniu opublikowanym przez posłankę Razem widać funkcjonariusza, który przewraca innego protestującego i go dusi. Do popołudnia świetlicy nie udało się rozebrać.
Zamek, okna i koparka
Według mieszkańców robotnicy weszli na działkę przy ul. Warszawskiej 82 po godzinie 10. tvn24.pl pisze, że ekipa zniszczyła zamki i usunęła okna. “Wyłamali zamek, chcieli ukraść okna”, mówiła “Super Expressowi” jedna z mieszkanek. Pani Bronisława, która mieszka na sprzedanym przez kurię terenie, zapowiadała: “Nie mają prawa tego robić! Będę jej bronić dzień i noc”.
Pod świetlicą zebrali się mieszkańcy, ludzie ze stowarzyszenia Maltańskie Nasz Dom z jego przewodniczącą Patrycją Bartoszewską i z Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Stowarzyszenie opublikowało na swoim profilu na Facebooku nagrania szarpaniny z robotnikami w żółtych kamizelkach. Partia Razem napisała, że pracownicy ekipy zaatakowali mieszkańców i odebrali im telefony, a policja stała obok, gdy prace trwały dalej. Tę relację przytacza WP Finanse; nie udało nam się jej niezależnie potwierdzić.
Jeden z protestujących wszedł do kabiny koparki, która miała rozebrać budynek. Na nagraniu reportera WP Finanse widać, jak policjanci wyciągają go stamtąd siłą.
“Nadzór” na nagraniu
Drugie nagranie opublikowała na X posłanka Marcelina Zawisza (Razem). Widać na nim policjanta, który przewraca protestującego, a potem zaczyna go dusić. Nagranie obejrzała nasza redakcja; opisał je także portal niezalezna.pl. Zawisza napisała, że chłopak trzymał ręce w kieszeniach, nazwała zachowanie funkcjonariusza “SKANDALICZNYM” i zapytała ministra Marcina Kierwińskiego, czy kontroluje policję.
Rzecznik wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak podaje swoją własną alternatywną wersje zdarzeń, które średnio się kleją z nagraniami. Mianowicie policja miała przyjechać po zgłoszeniu na numer 112 o bójce kilkunastu osób przy ogródkach działkowych na ul. Warszawskiej. “Kiedy policjanci dotarli na miejsce nie widzieli żadnej bójki, czy podobnych zachowań”, mówił tvn24.pl. Rolę funkcjonariuszy rzecznik określił jako “nadzór nad przebywającymi tam osobami”. Czy szarpanie i podduszanie protestujących trzymających ręce w kieszeni można uznać za zaledwie “nadzór” - zostawiamy to do oceny czytelnikom.
Policja uznała też, że wejście do świetlicy przez wyłamany zamek nie było przestępstwem. “W naszej ocenie nie doszło do naruszenia miru domowego”, powiedział Borowiak tvn24.pl. Jednocześnie zapewnił “Super Express”, że policja “nie będzie rozstrzygać o stanie prawnym spornej świetlicy”, a spór o jej posiadanie jest sprawą dla sądu cywilnego. W praktyce policja nie przerwała prac ekipy właściciela, choć sąd jeszcze nie rozstrzygnął, czyja jest świetlica. O 13.40 policja wciąż była na miejscu.
Sąd jeszcze nie orzekł
O świetlicę toczą się dwa postępowania. W pierwszym pełnomocnik mieszkańców adwokat Marcin Czachor wnosi o stwierdzenie zasiedzenia. W drugim pełnomocnik parafii domaga się wydania nieruchomości; według WP Finanse pozwanym jest radny osiedla. W tej sprawie, jak mówi Czachor, nie zapadł jeszcze wyrok nawet w pierwszej instancji.
W sprawie o zasiedzenie sąd pierwszej instancji wydał postanowienie o zabezpieczeniu i nakazał wpisać do księgi wieczystej ostrzeżenie o toczącym się postępowaniu. Druga strona się odwołała, sąd okręgowy oddalił zażalenie, więc zabezpieczenie jest prawomocne (tvn24.pl, wpoznaniu.pl).
Czachor mówi, że właściciel przystąpił do rozbiórki, “nie czekając tak naprawdę na rozstrzygnięcie sądów cywilnoprawnych”. “To jest niezgodne z prawem”, mówił “Super Expressowi”. Zapowiedział zawiadomienie o włamaniu, naruszeniu miru domowego i zniszczeniu mienia. Patrycja Bartoszewska złożyła już zawiadomienie na komisariacie.
Pełnomocnik właściciela adwokat Jacek Masiota odpowiada prawem budowlanym. Według niego zgłoszenie rozbiórki budynku niemieszkalnego złożono w marcu i “ma dziś charakter ostateczny, możemy tę nieruchomość rozebrać” (wpoznaniu.pl). Na pytanie WP Finanse, na jakiej podstawie rozbiera budynek, o który toczy się proces, do chwili publikacji tamtego tekstu nie odpowiedział.
Zgłoszenie rozbiórki to procedura z prawa budowlanego, prowadzona przez urząd. Sprawy o zasiedzenie i o wydanie nieruchomości rozstrzyga sąd cywilny. Spór na Maltańskim dotyczy tego, czy ostateczne zgłoszenie pozwala zburzyć budynek, zanim sąd orzeknie, do kogo należy.
Komandoria mówi o “pracach porządkowych”
Prace prowadzi spółka Komandoria, która wcześniej działała w imieniu archidiecezji, a teraz na zlecenie JHM Development. Wyłamanie zamka i wymontowanie okien nazywa “etapowymi pracami porządkowymi”. W oświadczeniu przekazanym mediom napisała: “Budynek nie służył celom mieszkalnym, a jego rozbiórka nie spowoduje utraty miejsca zamieszkania żadnego mieszkańca”.
Oświadczenie spółki pomija, czym świetlica była dla osiedla. Teren, na którym od lat 30. osiedlali się najubożsi, z czasem stał się sąsiedzką wspólnotą ze świetlicą, weselami i drużyną harcerską, o czym pisaliśmy w czerwcu.
Spółka twierdzi też, że domy na osiedlu postawiono bez pozwoleń i bez kanalizacji, więc teren trzeba oczyścić przed przekazaniem deweloperowi. Parafia przez lata zawierała jednak z mieszkańcami tych domów umowy dzierżawy: według tvn24.pl od 2002 roku miało je ok. 260 z 286 działek.
Komandoria podaje, że 206 z 289 działek, czyli ok. 71 proc., ma już “uregulowany status” przez wydanie albo ugodę, a ponad 155 rodzin objęto pomocą: przy wnioskach o mieszkanie komunalne, przy remoncie pustostanów kurii w programie “Mieszkanie do remontu” i w preferencyjnym najmie lokali archidiecezji (WP Finanse). Spółka nie podaje, ile z tych wydań nastąpiło po pozwach. Panu Krzysztofowi, eksmitowanemu w sierpniu, strona kościelna proponowała jedynie opłacenie hotelu robotniczego przez rok, bez zgody na odroczenie wyprowadzki. Pani Sandra, eksmitowana we wrześniu razem z 15-letnim synem, odrzuciła propozycję hotelu robotniczego (relacjonowaliśmy to we wrześniu). Mecenas Masiota zapowiadał wtedy, że eksmisji może być nawet dwadzieścia. Część rodzin, które trafią do mieszkań komunalnych, zamieszka w nich na koszt miasta.
421 milionów i dwa tysiące mieszkań
Grunt między ul. Warszawską a Jeziorem Maltańskim od połowy XIX wieku należał do parafii św. Jana Jerozolimskiego za Murami. W 1931 roku ks. Karol Mazurkiewicz przekazał 15 hektarów ubogim, po wojnie działał tu ogród działkowy “Wolność”. Parafię wpisano do księgi wieczystej w 1988 roku, a w 1994 roku teren wykreślono z wykazu ogrodów działkowych. Mieszkańcy stanęli wtedy przed wyborem: podpisać umowy dzierżawy albo liczyć się z żądaniem wydania nieruchomości.
W styczniu 2026 roku archidiecezja sprzedała ok. 12,2 ha JHM Development, spółce z giełdowej grupy Mirbud, za 421 mln zł netto (raport bieżący Mirbud SA nr 8/2026). Deweloper planuje tu ok. 2 tys. mieszkań i przejmie teren, gdy zostanie oczyszczony z ludzi i budynków. Od stycznia na osiedlu odbyły się dwie eksmisje komornicze, 12 sierpnia i 2 września, obie w asyście oddziałów prewencji. Przy drugiej policja wylegitymowała 62 osoby.
Po południu protestujący zapowiadali, że będą bronić świetlicy i każdej kolejnej działki.
O sprawie pisaliśmy wcześniej:


Komentarze