Rząd Donalda Tuska ustalił, że płaca minimalna w 2027 roku wzrośnie o 3 proc. Drugi rok z rzędu podwyżka jest najniższa, na jaką pozwala ustawa o minimalnym wynagrodzeniu za pracę. Decyzję ogłosił minister finansów Andrzej Domański.
Według ustawy rząd co roku ustala płacę minimalną, biorąc pod uwagę prognozowaną inflację i tempo wzrostu gospodarczego. Przy niskiej inflacji przepisy pozwalają na jedną podwyżkę w roku zamiast dwóch. Rząd skorzystał z tego wariantu po raz drugi, choć według oko.press koszt wyższej podwyżki dla budżetu i dla gospodarki byłby znikomy. Skoro wyższa podwyżka niewiele by kosztowała, argument z konieczności ekonomicznej odpada i o jej wysokości przesądził wybór polityczny.
Pracownikowi na płacy minimalnej podwyżka o 3 proc. podniesie wypłatę w złotówkach niewiele. Jeśli inflacja w 2027 roku okaże się wyższa niż 3 proc., realna wartość tej pensji spadnie, bo za tę samą kwotę da się kupić mniej niż rok wcześniej. Siłę nabywczą gospodarstw domowych, które żyją z najniższych stawek, wyznacza właśnie ta różnica między wzrostem nominalnym a realnym.
Dziennikarze oko.press pytają, czy niska podwyżka w kolejnych dwóch latach nie jest przygotowaniem do wysokiego skoku płacy minimalnej, ogłoszonego tuż przed wyborami parlamentarnymi. W takim scenariuszu rząd trzymałby koszty pracy nisko w latach bez wyborów i ogłosiłby dużą podwyżkę wtedy, gdy przyniesie mu najwięcej głosów.
W tym samym tygodniu GUS opublikował najnowsze dane o wynagrodzeniach w Polsce. Przeciętne wynagrodzenie w gospodarce od lat rośnie szybciej niż płaca minimalna, bo na statystykę przeciętnej silnie wpływają wysokie pensje w górnych decylach rozkładu płac. Dlatego ogólny wskaźnik GUS może pokazywać poprawę sytuacji materialnej Polaków w czasie, gdy osoby na najniższych stawkach odczuwają stagnację albo realny spadek dochodów. Płace w Polsce są rozłożone silnie nierówno, a niska podwyżka płacy minimalnej tę nierówność utrwala.
Zyskują na tym przede wszystkim pracodawcy zatrudniający na najniższych stawkach, bo ich koszty pracy rosną wolniej niż ceny produktów i usług, które sprzedają. Branże oparte na niskich płacach (handel, gastronomia, usługi porządkowe, ochrona) mogą utrzymać marże bez podnoszenia wynagrodzeń w ujęciu realnym. Płacą za to pracownicy, którzy kwotę płacy minimalnej co miesiąc widzą na pasku wypłaty.
Gospodarstwa domowe żyjące z najniższych dochodów wydają większą część budżetu na żywność, czynsz i energię, więc każdy punkt procentowy inflacji ponad podwyżkę płacy uderza w nie mocniej niż w osoby zarabiające powyżej średniej. Niska podwyżka płacy minimalnej w 2027 roku przerzuca ryzyko inflacyjne na tych, których najmniej na to stać.


Komentarze