Pod kościołem św. Jana Jerozolimskiego za Murami po Mszy o 12.00 można było w niedzielę spotkać mieszkańców Osiedla Maltańskiego. Przyszli opowiedzieć wychodzącym z kościoła o swojej sytuacji i pokazać dokumenty: akta postępowania egzekucyjnego Sandry Mayer, eksmitowanej w środę 2 września, oraz uwierzytelnione tłumaczenie pisma z Watykanu z 2019 roku, na podstawie którego parafia mogła sprzedać osiedle.

W tę samą niedzielę w poznańskich kościołach odczytywany był list arcybiskupa Zbigniewa Zielińskiego do wiernych: odpowiedź kurii na oburzenie po środowej eksmisji. Na Mszy o 12.00 proboszcz, ks. Paweł Deskur, się nie pojawił; list czytał wikariusz. Zgromadzeni przed kościołem mówili: „Jezus stałby tutaj z nami”.
Przejrzeliśmy dokumenty, które stowarzyszenie przekazało nam za zgodą pani Sandry. W drugiej połowie artykułu opisujemy wszystko co z nich wynika.
Cichy protest po Mszy o dwunastej
Przed kościołem stanęło kilkadziesiąt osób: mieszkańcy osiedla, sąsiedzi, znajomi pani Sandry. Bez megafonu i bez okrzyków, z kartkami formatu A4 i tekturowymi tablicami. „Bóg czy zysk?”, „421 milionów srebrników”, „Wasz zysk — nasza krzywda”, „Ks. Deskurze, dlaczego nam to robisz?”, „Rano kazanie, po południu wyburzanie”. Na jednej z plansz wypisano nazwiska osób, które są uznawane za odpowiedzialne za eksmisje na osiedlu.

Część uczestników miała na sobie koszulki z podobizną duchownego i cytatem: „Na pewno gwarantuję to głową jako duszpasterz, że nie ma mowy o eksmisjach”. To zdanie wraca na osiedlu od miesięcy — obok drugiego: „Gwarantuję to głową, że nie ma mowy o eksmisjach na bruk”.

Najważniejsze były jednak kartki, które kilka osób trzymało w rękach przed zamkniętą bramą kościoła: kopie wyroku, klauzuli wykonalności, wniosku egzekucyjnego i zawiadomień od komornika.

We wszystkich pismach egzekucyjnych od klauzuli wykonalności po dochodzenia kosztów egzekucji jako wierzyciel konsekwentnie wskazywana jest Parafia pw. Św. Jana Jerozolimskiego za Murami. To na jej rzecz komornik przeprowadził środową eksmisję.
Kluczowa sprzeczność: parafia widnieje w dokumentach egzekucyjnych mimo, że nieruchomość sprzedała kilka miesięcy wcześniej Archidiecezji Poznańskiej, a ta tego samego dnia odsprzedała ją deweloperowi JHM Development. Strona kościelna twierdzi dziś, że za eksmisję odpowiada nowy właściciel JHM Development.
Tymczasem to nadal parafia pozostaje formalnym wierzycielem w postępowaniu egzekucyjnym, to jej dane znajdują się na tytułach wykonawczych i to na jej rzecz komornik ściąga należności. Innymi słowy: Kościół jako instytucja publicznie zrzuca odpowiedzialność na dewelopera, równocześnie pozostając stroną egzekwującą w dokumentach sądowych i komorniczych. Dokumenty nie pozostawiają wątpliwości to parafia doprowadziła do eksmisji, a teraz próbuje uchylić się przed odpowiedzialnością, sugerując, że to sprawa prywatnego inwestora.
Instytucja, która ma stać na straży wartości moralnych i chronić słabszych, wyrzuca bezbronną kobietę z domu, a następnie przedstawia wiernym wersję wydarzeń odbiegającą od faktów zapisanych w aktach.
Wierzycielem jest parafia - mimo że teren sprzedała
Podstawą eksmisji jest wyrok zaoczny Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, I Wydział Cywilny, sygn. akt I C 2567/23, wydany 9 kwietnia 2026 roku po rozprawie 12 marca. Sprawa toczyła się „o wydanie i eksmisję”, a powodem jest w niej Parafia pw. św. Jana Jerozolimskiego za Murami w Poznaniu. Sąd nakazał opróżnienie i wydanie powódce części nieruchomości przy ul. Warszawskiej 82 - parceli nr 75 na działce 1/8 w obrębie 003 Komandoria. Wyrokowi nadano rygor natychmiastowej wykonalności.

26 lipca 2026 roku referendarz sądowy nadał wyrokowi klauzulę wykonalności (sygn. I Co 1421/26). W klauzuli jako wierzyciela wskazano ponownie parafię. Tytuł wykonawczy wydano pełnomocnikowi wierzyciela.

To jest sedno zarzutu, który mieszkańcy powtarzali w niedzielę pod kościołem. Teren osiedla parafia sprzedała w styczniu 2026 roku Archidiecezji Poznańskiej, a ta tego samego dnia odsprzedała go deweloperowi JHM Development. Wyrok zapadł w kwietniu, klauzulę nadano w lipcu, wniosek egzekucyjny złożono w sierpniu - a we wszystkich tych dokumentach jako wierzyciel konsekwentnie widnieje parafia, czyli podmiot, który nieruchomości już nie ma.
Pełnomocnik mieszkańców, adwokat Marcin Czachor, wywodzi z tego, że komornik prowadził egzekucję na rzecz byłego właściciela, a więc na podstawie wadliwego tytułu. Strona kościelna wskazuje dziś publicznie, że za eksmisje odpowiada nowy właściciel - deweloper. Dokumenty pokazują natomiast, że stroną egzekwującą pozostaje parafia.
„Nie służy uprawnienie do lokalu socjalnego”
W punkcie 3 wyroku sąd orzekł, że pozwanym nie służy uprawnienie do lokalu socjalnego. To samo zdanie wraca w zawiadomieniu komornika: „Sąd Rejonowy Poznań — Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu Wydział I Cywilny nie orzekł o uprawnieniu do otrzymania lokalu socjalnego”.

Brak orzeczenia o lokalu socjalnym nie oznacza, że komornik może wyprowadzić kogoś dosłownie „na bruk”. Artykuł 1046 § 5 kpc każe wstrzymać czynności do czasu, aż gmina wskaże tymczasowe pomieszczenie, chyba że pomieszczenie wskaże sam wierzyciel, dłużnik albo osoba trzecia.
W tym kontekście trzeba czytać propozycję, którą pani Sandra opisała w oświadczeniu z dnia eksmisji: opłacenie dwunastu miesięcy pobytu w hotelu robotniczym w zamian za natychmiastowe opuszczenie domu. Jej 15-letni syn z niepełnosprawnością nie mógłby tam z nią przebywać.
Miasto Poznań przystąpiło do sprawy po stronie parafii
Z pierwszej strony wyroku wynika jeszcze jedno, o czym dotąd nie było głośno: sprawa toczyła się „z powództwa Parafii pw. św. Jana Jerozolimskiego za Murami w Poznaniu przy interwencji ubocznej po stronie powodowej Miasta Poznań”.
Miasto nie było więc w tym procesie stroną neutralną ani nie stało po stronie mieszkańców, tylko przystąpiło do sprawy, żeby wesprzeć żądanie parafii. W punkcie 7 wyroku sąd zasądził od pozwanych na rzecz interwenienta ubocznego 370 zł tytułem zwrotu kosztów procesu, w tym 330 zł kosztów zastępstwa procesowego. Innymi słowy: mieszkańcy mają zwrócić miastu koszty jego udziału w sprawie o własną eksmisję.
Zajęcie kont i przelew na rachunek spółki
Wniosek egzekucyjny z 5 sierpnia 2026 roku złożył w imieniu parafii adwokat Jacek Masiota (kancelaria Masiota i Wspólnicy). Wniosek nie ogranicza się do wydania nieruchomości. W części dotyczącej świadczeń pieniężnych pełnomocnik wnosi o zajęcie wszelkich rachunków bankowych dłużniczki, gotówki, wierzytelności, oraz jakichkolwiek innych instrumentów finansowych. Prosi też o sprawdzenie rachunków przez system OGNIVO oraz o zapytania do urzędu skarbowego, Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców i Centralnej Bazy Ksiąg Wieczystych, czy dłużniczka była właścicielką jakiejkolwiek nieruchomości w ciągu ostatnich pięciu lat.
Dochodzone kwoty będące powodem tak wielkiego poruszenia aparatu komorniczego są przy tym niewielkie: 491 zł kosztów postępowania, 347 zł kosztów zastępstwa procesowego i 120 zł kosztów postępowania klauzulowego, wszystko z odsetkami.

Zwraca uwagę dyspozycja co do pieniędzy. Wyegzekwowane należności z jednego z punktów mają zostać przekazane na rachunek bankowy spółki Komandoria PSA, a pozostałe - na rachunek pełnomocnika wierzyciela. Ta sama nazwa pojawia się w oświadczeniu pani Sandry z dnia eksmisji: to spółce Komandoria miała odpowiedzieć na propozycję hotelu robotniczego, w terminie do godziny 16.00 dnia poprzedniego.
Krótki termin ,,dobrowolnego" opuszczenia lokalu i eksmisja tydzień później
5 sierpnia 2026 roku komornik sądowy Paweł Śliwiński (Kancelaria Komornicza nr XV w Swarzędzu) wszczął postępowanie pod sygnaturą Km 2218/26 i tego samego dnia wysłał dwa pisma: zawiadomienie o wszczęciu egzekucji i zawiadomienie o wyznaczeniu terminu dobrowolnego opuszczenia lokalu. Termin wyznaczono na 26 sierpnia 2026 roku, godz. 10.00.

To ta data pojawia się w apelu, który pani Sandra wysłała 10 sierpnia do arcybiskupa Zbigniewa Zielińskiego i proboszcza ks. Pawła Deskura. Prosiła w nim o wstrzymanie eksmisji: „Mój dom wybudowali pradziadkowie. Od 1965 roku moja rodzina mieszka na Osiedlu Maltańskim. Tutaj spędziłam całe życie, tutaj przyjmowałam sakramenty, tutaj nadal chodzę do kościoła i należę do parafii pw. św. Jana Jerozolimskiego za Murami”.
Nie proszę o nic nadzwyczajnego. Proszę tylko, by wcześniejsze zapewnienia znalazły teraz potwierdzenie w konkretnym działaniu. 26 sierpnia jest bardzo blisko.
Odpowiedzi nie było. Komornik przyszedł 2 września, w asyście kilkudziesięciu policjantów i oddziałów prewencji.
Oświadczenie z dnia eksmisji
W oświadczeniu datowanym na 2 września pani Sandra opisała przebieg rozmów poprzedzających eksmisję. Wynika z niego, że dzień wcześniej przedstawiono jej treść porozumienia — dwanaście miesięcy w hotelu robotniczym w zamian za natychmiastowe opuszczenie domu, z czasem na odpowiedź do godziny 16.00. Przy okazji tych rozmów miała usłyszeć, że jej nieruchomość obciążona jest długiem 274 960 zł z tytułu rzekomego bezumownego korzystania. „Miało to wywołać we mnie strach” — napisała.
Pośpiech tłumaczy dwiema rzeczami: tym, że mogła starać się o zasiedzenie, oraz zbliżającym się okresem ochronnym, w którym eksmisji nie wykonuje się od 1 listopada do 31 marca.
Propozycja, która została przedstawiona przez reprezentanta Parafii Jana Jerozolimskiego za Murami, oznacza dla mnie wyrok — eksmisję na bruk.
Zgoda Watykanu z 2019 roku: „obiekty i altany” i 148 milionów
Ostatni dokument, który mieszkańcy pokazywali pod kościołem, jest najstarszy i najbardziej brzemienny w skutki. To uwierzytelnione tłumaczenie z języka włoskiego pisma Kongregacji ds. Duchowieństwa, sporządzone w Poznaniu w kwietniu 2022 roku. Pismo zaczyna się od zwrotu „Ojcze Święty”, referuje wnioski arcybiskupa Stanisława Gądeckiego z 4 listopada i 13 grudnia 2019 roku, a kończy się zgodą Kongregacji na alienację. Podpisał je prefekt kardynał Beniamino Stella, Watykan, 17 grudnia 2019 roku.

Bez tej zgody — wymaganej przez kanon 1292 § 2 Kodeksu prawa kanonicznego — parafia nie mogłaby sprzedać 12,2285 hektara przy ul. Warszawskiej 82. Operację opisano w dwóch etapach: najpierw parafia sprzedaje grunt Archidiecezji Poznańskiej, potem archidiecezja zbywa go dalej. Dokładnie tak przebiegła transakcja w styczniu 2026 roku.
Uwagę mieszkańców zwracają dwa fragmenty. Pierwszy dotyczy tego, co na tym terenie stoi: nieruchomość opisano jako grunty orne, „na których wprawdzie znajduje się kilka częściowo zabudowanych obiektów i altan, ale wybudowanych w sposób nielegalny, w związku z czym są one przeznaczone do rozbiórki”. Drugi dotyczy tego, kto tam mieszka — zbycie ma nastąpić „przy jednoczesnym zastrzeżeniu zagwarantowania bezprawnie zamieszkującym na jej terenie osobom możliwości uprzedniego przeniesienia się w inne, należycie wskazane miejsca”.
Mieszkańcy podnoszą, że oba opisy rozmijają się z rzeczywistością. W 2024 roku - jak podają, na podstawie danych z Urzędu Miasta Poznania - na terenie osiedla zameldowanych było blisko 700 osób w około 250 domach, a ludzie mieszkali tam od lat 30. XX wieku. Do 2024 roku zajmowali swoje domy na podstawie umów dzierżawy gruntu rolnego, podpisywanych z parafią i obowiązujących przez ostatnie dwadzieścia lat. Łączył ich z parafią stosunek prawny, który wygasał stopniowo w latach 2024–2025. Trudno więc, ich zdaniem, mówić o osobach zamieszkujących bezprawnie.

Jest jeszcze trzecia rzecz. Jako „słuszną przyczynę” alienacji (wymaganą przez kanon 1293) wskazano bezużyteczność nieruchomości, która „w obecnym stanie rzeczy nie przynosi żadnych przychodów”. Wartość rynkową działki określono w piśmie na 148 425 000 zł (ok. 34,7 mln euro), na podstawie ekspertyzy szacunkowej z 28 sierpnia 2019 roku. Kwota, o której mówią dziś mieszkańcy i którą podają media przy styczniowej transakcji, to 421 mln zł, czyli blisko trzy razy więcej.
Dochód ze sprzedaży miał, przynajmniej zgodnie z pismem, sfinansować remont siedziby Wydziału Teologicznego UAM, rozbudowę siedziby Caritas i Liceum Katolickiego, wsparcie parafii w utrzymaniu i renowacji kościołów oraz budowę ośrodka pomocy: domu starców, domu pobytowego dla osób chorych niesamodzielnych i ośrodka rehabilitacji dla osób starszych.
Co dalej ze sprawą eksmisji
Imię i nazwisko Sandry Mayer wisi na tablicy ogłoszeń przed parafią. Jej pełnomocnik zapowiada kwestionowanie podstawy egzekucji. Pełnomocnik strony kościelnej mówił po środzie, że kolejnych eksmisji na osiedlu może być jeszcze kilkanaście.
W niedzielę, po Mszy, mieszkańcy i przyjaciele zgromadzeni przed kościołem nie skandowali, tylko mówili: Jezus stałby tutaj z nami.

O sprawie pisaliśmy wcześniej:
- Eksmisja na osiedlu Maltańskim. Komornik, oddziały prewencji i wyprowadzka na bruk
- Druga eksmisja na osiedlu Maltańskim. Tarcze, wycięte ogrodzenie i 62 wylegitymowane osoby
- Rygielski: W imię boskie — na bruk. Relacja z protestu przeciwko sprzedaży Osiedla Maltańskiego
- Jaśkowiak uciekł z gabinetu. Mieszkańcy Maltańskiego nie zasłużyli nawet na trzy minuty spotkania
Dokumenty
Publikujemy skany za zgodą Sandry Mayer. Zamazania czarnym markerem pochodzą od stowarzyszenia i dotyczą danych osób trzecich, w tym małoletniego. Redakcja zamazała dodatkowo dane potencjalnie wrażliwe na tytule wykonawczym oraz numery ksiąg wieczystych i rachunków bankowych.
Galeria zdjęć
Dokumentacja fotograficzna z niedzieli 6 września 2026 roku sprzed kościoła św. Jana Jerozolimskiego za Murami, w porządku chronologicznym.
Wszystkie zdjęcia z protestu: Lilia Wołłowicz. Zdjęcia dokumentów: dokumentacja stowarzyszenia Maltańskie Nasz Dom, publikowane za zgodą pani Sandry.



















Komentarze