Prezydent jaśkowiak pochylony nad Marcelina Zawiszą w z wyciągniętymi rękami

Jaśkowiak uciekł z gabinetu. Mieszkańcy Maltańskiego nie zasłużyli nawet na trzy minuty spotkania. Interwencja Marceliny Zawiszy w ratuszu


W piątek 6 marca posłanka Marcelina Zawisza z Partii Razem przeprowadziła interwencję poselską w Urzędzie Miasta Poznania w sprawie osiedla Maltańskiego. Przyszła z mieszkańcami, którzy od dwóch lat nie mogą się doprosić spotkania z prezydentem Jackiem Jaśkowiakiem. Zażądała wydania dokumentów i rozmowy z włodarzem miasta. Prezydent poświęcił jej niecałe trzy minuty, po czym wstał i wyszedł. A potem na swoich mediach społecznościowych porównał ją do Grzegorza Brauna i zapowiedział donos do prokuratury.

Trzy minuty dla dwustu rodzin

Zanim Zawisza weszła do gabinetu prezydenta, poprosiła urzędników o wydanie dokumentów dotyczących sytuacji mieszkańców osiedla Maltańskiego. Skierowała pytania do Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych i Biura Spraw Lokalowych. Na przekazanie dokumentów urząd ma ustawowe 14 dni.

Dyrektor Wydziału Organizacyjnego Wojciech Kasprzak poinformował, że prezydent „nie ma możliwości, żeby się w tej chwili spotkać". Zawisza postawiła na swoim i weszła do gabinetu. Spotkanie trwało niecałe trzy minuty.

Od dwóch lat Jaśkowiak nie mógł się spotkać, więc w ramach kontroli poselskiej przyprowadziłam mieszkańców do prezydenta. Ten zamiast porozmawiać i wysłuchać wybrał butę i arogancję. Nie spojrzał nawet na mieszkańców, patrzył wyłącznie na mnie. Ludzie dla niego nie istnieją. — Marcelina Zawisza, posłanka Razem

Jaśkowiak, choć fizycznie obecny, nie zamienił z mieszkańcami ani słowa. Przez całe spotkanie nie spojrzał im w twarz, widocznie zdenerwowany, skupiając wzrok wyłącznie na posłance. Stwierdził, że spotkania się umawia, nie narzuca, po czym wstał i wyszedł. Dla ponad dwustu rodzin od lat walczących o dach nad głową nie znalazł ani chwili uwagi.

Prezydent kolejny raz odebrał nam godność. Bliżej mieszkańców jest posłanka z Opola niż prezydent naszego miasta. Koalicja przestała być Obywatelska, a stała się wyłącznie deweloperska. — Patrycja Bartoszewska, mieszkanka os. Maltańskiego

Prezydent ucieka do prokuratury

Kilka godzin po wizycie posłanki Jaśkowiak opublikował oświadczenie, w którym zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury i skargi do Marszałka Sejmu. Nazwał interwencję „happeningiem i polityczną chucpą", a posłankę porównał wprost do Grzegorza Brauna.

To nie pierwszy raz, gdy przedstawiciel parlamentu nadużywa swoich uprawnień. Nie tak dawno podobny przypadek miał miejsce z udziałem pana Brauna, który być może wkrótce, w ślad za panią z Razem pojawi się u mnie z braćmi kamratami czy innymi swoimi poplecznikami. — Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania

Porównanie posłanki, która przychodzi z mieszkańcami walczącymi o dach nad głową, do polityka znanego z gaszenia chanukowej menory w Sejmie, mówi więcej o autorze porównania niż o porównywanej. Ale zostawmy retorykę. Przejdźmy do prawa, bo z nim prezydent Jaśkowiak ma wyraźny problem.

Czytamy prezydentowi ustawę

Jaśkowiak twierdzi, że posłanka „wtargnęła" do jego gabinetu i „nadużyła uprawnień". Tymczasem ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora mówi coś zupełnie innego. Art. 20 ust. 3 brzmi jednoznacznie:

Słowo klucz: niezwłocznie. Nie „po umówieniu się". Nie „w dogodnym dla prezydenta terminie". Nie „jak pan prezydent skończy podpisywać dokumenty". Niezwłocznie. Ustawa nie przewiduje trybu kalendarzowego. Poseł przybywa w sprawie wynikającej z mandatu, a kierownik organu ma obowiązek go przyjąć. Kropka.

Marcelina Zawisza przyszła w sprawie kilkuset rodzin zagrożonych utratą domów. To jest sprawa wynikająca z wykonywania mandatu. Jaśkowiak miał ustawowy obowiązek ją przyjąć. Nie zrobił tego. Wyszedł po trzech minutach, a potem zaczął grozić prokuraturą.

Warto się zastanowić, kto tu tak naprawdę łamie prawo.

W Krakowie prezydent Miszalski pod presją czekającego go referendum staje na rzęsach, żeby pomóc mieszkańcom sprzedanej przez kler kamienicy na Kazimierzu. Być może my również musimy użyć takiej opcji atomowej w Poznaniu, żeby zmusić Jaśkowiaka do stanięcia po stronie mieszkańców zamiast kelnerować deweloperom i kościelnym magnatom. — Adam Jura-Czarnecki, Zarząd Okręgu Wielkopolskiego Partii Razem

Maltańskie: dwa lata ignorowania problemu

Przypomnijmy kontekst. Na osiedlu Maltańskim mieszka około 200 rodzin, z których część zajmuje te domy od pokoleń. Archidiecezja poznańska sprzedała teren deweloperowi JHM Development za ponad 400 milionów złotych. Mieszkańcy mają się wyprowadzić do 2028 roku. Wielu z nich nie ma dokąd pójść i nie spełnia kryteriów przyznania mieszkań komunalnych.

Prezydent niejednokrotnie umniejszał naszej wartości. Mówił, że my mieszkańcy, czyli między innymi moja rodzina, która mieszka na osiedlu od 1949 roku, protestuje i jestem tutaj dzisiaj, dlatego, że chce się dorobić na moim domu. Nie, ja chcę w nim zostać. — Patrycja Bartoszewska, mieszkanka os. Maltańskiego

Mieszkańcy od dwóch lat próbują uzyskać spotkanie z prezydentem. Pisali pisma, organizowali protesty, prosili o powołanie pełnomocnika ds. osiedla Maltańskiego. Jaśkowiak odmówił wszystkiego. Twierdził, że to sprawa między mieszkańcami a Kościołem i że miasto „nie ma tu nic do zrobienia". Tymczasem to właśnie miasto przez lata traktowało osiedle jak legalną część struktury miejskiej, pobierało od mieszkańców podatki od nieruchomości i utworzyło z niego jednostkę pomocniczą.

Kiedy Zawisza postanowiła użyć swoich uprawnień poselskich, żeby wreszcie zmusić prezydenta do rozmowy, ten uciekł z własnego gabinetu. A potem napisał oświadczenie, w którym grozienie prokuraturą przedstawił jako obronę praworządności.

Tego samego dnia posłanka skierowała dwie interwencje poselskie: jedną do prezydenta, drugą do Prezesa ZKZL Michała Prymasa i Dyrektor Biura Spraw Lokalowych Dobrosławy Janas. Interwencje zawierają kilkanaście pytań o relacje finansowe i prawne między Miastem Poznań, Archidiecezją Poznańską, parafią pw. św. Jana Jerozolimskiego za Murami, spółką Komandoria i kancelarią Masiota i Wspólnicy. Zawisza żąda m.in. ujawnienia umowy ramowej z 18 września 2014 roku, pełnej korespondencji z ostatnich 5 lat, historii transferów gruntów na rzecz podmiotów kościelnych od 1939 roku oraz danych o wypłaconych dotacjach. Odpowiedzi muszą zostać udzielone w terminie 14 dni.

Kto tu jest Braunem?

Porównanie do Brauna jest nie tylko obraźliwe, ale i absurdalne. Braun w Sejmie gasił świece chanukowe, zakłócał obrady i atakował symbole religijne. Zawisza przyszła z mieszkańcami, którzy tracą domy. Jedynym elementem wspólnym tych dwóch sytuacji jest to, że w obu przypadkach osoba sprawująca władzę poczuła się niekomfortowo. Ale dyskomfort prezydenta nie jest podstawą do zawiadomienia o przestępstwie.

Jaśkowiak może składać skargi i zawiadomienia do woli. Ma do tego prawo, tak jak każdy obywatel. Ale niech nie udaje, że broni praworządności, skoro sam nie zna przepisów regulujących obowiązki, które nakłada na niego ustawa. Albo je zna i świadomie ignoruje, co jest jeszcze gorsze.

Zdjęcia: Lilia Wołłowicz

Regiony: poznan
Redakcja relacje.news
Redakcja relacje.news

Zespół redakcyjny serwisu relacje.news.

Komentarze