Natarcie policyjnych oddziałów prewencji na protestujących mieszkańców i aktywistów spychanych tarczami; z dachów sąsiednich budynków media i uczestnicy nagrywają zdarzenie. Osiedle Maltańskie w Poznaniu

Druga eksmisja na osiedlu Maltańskim. Tarcze, wycięte ogrodzenie i 62 wylegitymowane osoby


W środę 2 września 2026 roku na poznańskim osiedlu Maltańskim odbyła się druga w ciągu trzech tygodni eksmisja komornicza. Tym razem dotyczyła pani Sandry — mieszkanki, która, jak sama mówi, spędziła na osiedlu 33 lata i wychowuje 15-letniego syna. Domu broniło kilkadziesiąt osób: część przypięła się łańcuchami, część zajęła dachy sąsiednich budynków. Żeby wyprowadzić panią Sandrę z dzieckiem, policja wprowadziła na osiedle oddziały prewencji, które siłą wyciągały i spychały mieszkańców oraz aktywistów. Funkcjonariusze odpychali także dziennikarzy, utrudniając im relacjonowanie zdarzenia.

Z ustaleń naszej reporterki na miejscu wynika, że do Poznania ściągnięto również oddziały spoza miasta, między innymi z Konina i okolicznych gmin. W asyście policji ekipa wycięła ogrodzenie posesji, po czym wyprowadzanie protestujących i mieszkańców przybrało na sile. Część uczestników odniosła obrażenia, poszkodowani trafili do szpitala.

To kolejna eskalacja sporu, który ciągnie się od ponad dwóch lat: najpierw z parafią, a od stycznia 2026 roku z deweloperem, który kupił grunt pod domami mieszkańców.

Mieszkańcy w koszulkach z cytatem o eksmisjach stoją pod ścianą domu
Mieszkańcy pod domem przy ul. Warszawskiej 82/75, w koszulkach z cytatem „NIKT nie będzie eksmitowany na bruk”, godz. 9.30. Fot. Lilia Wołłowicz

Od rana blokada, przed południem tarcze

Czynności komornicze wyznaczono na godzinę 9.00, a ludzie gromadzili się pod domem od rana. Nasza dokumentacja fotograficzna zaczyna się o 9.30 (godziny za zapisem czasu w plikach zdjęć). Pod domem byli wtedy mieszkańcy osiedla, ludzie ze stowarzyszenia Maltańskie Nasz Dom, Partii Razem, Ruchu Sprawiedliwości Społecznej i Akcji Antyfaszystowskiej oraz grupa bębniarska Action Samba Hałastra. Na ogrodzeniu rozwieszono plakaty z nazwiskami osób, które protestujący uznają za odpowiedzialne za eksmisje: proboszcza ks. Pawła Deskura, ekonoma archidiecezji ks. Waldemara Hanasa, prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka i jego pełnomocniczkę ds. ochrony praw lokatorów Dobrosławę Janas. Obok wisiał cytat z 2024 roku: „Gwarantuję to głową, że nie ma mowy o eksmisjach na bruk".

Około 9.36 przed bramą siedziała już zwarta blokada — w jej pierwszym rzędzie Piotr Ikonowicz z Ruchu Sprawiedliwości Społecznej. Po 9.57 policja rozciągnęła taśmę i odgrodziła teren czynności. Do 11.00 trwały rozmowy: mieszkańcy i pełnomocnicy z jednej strony, policyjny zespół antykonfliktowy z drugiej.

Funkcjonariusze oddziałów prewencji w kaskach z tarczami wchodzą wąską alejką
Oddziały prewencji wchodzą na teren osiedla, godz. 11.15. Fot. Lilia Wołłowicz

O 11.15 wąską alejką między ogrodami weszły oddziały prewencji — funkcjonariusze w kaskach, z tarczami. Około 11.25 ustawiły się w kordon w furtce ogrodu, a o 11.31 zaczęły spychać zgromadzonych tarczami i wyprowadzać pojedyncze osoby poza teren.

Funkcjonariusze z tarczami napierają na protestujących pod ogrodzeniem
Policja napiera na protestujących, godz. 11.31. Fot. Lilia Wołłowicz

Do 11.44 prewencja podeszła pod sam dom. Około 11.55 ekipa w kamizelkach odblaskowych wycięła i wyniosła fragment siatki ogrodzenia, otwierając przejście na posesję. O 12.00 alejkę przy domu wypełniali już funkcjonariusze i pracownicy w kamizelkach. Na tym kończy się nasza dokumentacja.

Mężczyzna w odblaskowej kamizelce wynosi wycięty fragment siatki ogrodzeniowej
Wycięty fragment ogrodzenia wynoszony z posesji, godz. 11.55. Fot. Lilia Wołłowicz

Komornik negocjował z panią Sandrą przez blisko godzinę i około 12.45 wszedł na teren posesji. Mieszkanka ostatecznie wyszła z domu sama i zaczęła pakować rzeczy. Polsat News naliczył na miejscu czternaście radiowozów i pisał o 30–40 osobach broniących domu; „Super Express" podaje, że przewodnicząca stowarzyszenia mieszkańców straciła przytomność około 12.18, a po godzinie 13 poszkodowane były dwie osoby. Nad terenem niosły się okrzyki „Mafia" i „Hańba".

Trzydzieści trzy lata i 15-letni syn

Pani Sandra mieszka na osiedlu od 33 lat. Historia jej rodziny na Maltańskim sięga jeszcze głębiej: babcia zamieszkała tam w 1956 roku, matka urodziła się na osiedlu w 1966. O terminie eksmisji dowiedziała się na początku sierpnia, gdy komornik pojawił się na osiedlu. Przed 2 września mówiła wprost: „To jest całe moje życie i nie mam zamiaru się stąd wyprowadzać. Będę walczyć do samego końca". W dniu eksmisji dodała, że nie wyczerpała jeszcze wszystkich możliwości prawnych obrony miejsca zamieszkania.

Mieszkanka wychowuje 15-letniego syna. Chłopiec jest osobą z niepełnosprawnością, a matka odrzuciła propozycję hotelu robotniczego, mówiąc, że dziecko ma w domu na Maltańskim swój pokój. Tak samo skończyła się sierpniowa próba porozumienia w sprawie pana Krzysztofa: strona kościelna oferowała jedynie opłacenie hotelu robotniczego przez rok, nie godząc się jednocześnie na odroczenie wyprowadzki.

Kobieta na dachu domu macha zieloną flagą stowarzyszenia Maltańskie Nasz Dom
Flaga stowarzyszenia nad dachem domu w trakcie usuwania blokady, godz. 11.34. Fot. Lilia Wołłowicz

Policja: 62 wylegitymowane osoby i wnioski do sądu

Policja wylegitymowała 62 osoby blokujące eksmisję. Rzecznik wielkopolskiej policji insp. Andrzej Borowiak zapowiedział skierowanie do sądu wniosków o ukaranie, wskazując, że utrudnianie czynności komorniczych jest wykroczeniem. Na miejscu pracował też policyjny zespół antykonfliktowy — ten sam element operacji, który widzieliśmy 12 sierpnia.

Spór o tytuł wykonawczy

Pełnomocnik mieszkańców adwokat Marcin Czachor kwestionuje podstawę egzekucji. „Uważamy, że komornik prowadzi egzekucję na podstawie wadliwego tytułu wykonawczego" — mówił dziennikarzom. To istotna różnica wobec sierpnia: przy eksmisji pana Krzysztofa strona lokatorska nie podważała samego tytułu, tylko brak lokalu zastępczego.

Reprezentujący stronę właścicielską i kościelną adwokat Jacek Masiota odpowiada, że mieszkanka odrzuciła wszystkie proponowane formy pomocy i ugody. Zapowiedział też, że kolejnych eksmisji na osiedlu nie da się wykluczyć — może ich być nawet dwadzieścia.

Na miejscu byli też politycy i działacze, w tym spoza Poznania. Piotr Ikonowicz z Ruchu Sprawiedliwości Społecznej, którego funkcjonariusze wynieśli z terenu, mówił o „skandalu i wielkiej hańbie" i zapowiedział zrzutkę na wynajem mieszkania dla eksmitowanej rodziny.

W mediach społecznościowych posłanka Marcelina Zawisza (Razem) powtórzyła zarzut, który od stycznia wraca na transparentach mieszkańców: „Kuria sprzedała tych ludzi za 421 milionów złotych".

421 milionów i dwa tysiące mieszkań

Grunt pod osiedlem parafia odzyskała w 1994 roku. Mieszkańcy — w części potomkowie ludzi, którzy stawiali tam domy jeszcze w latach pięćdziesiątych — stanęli wtedy przed wyborem: podpisać umowy dzierżawy albo liczyć się z żądaniem wydania nieruchomości. W styczniu 2026 roku teren trafił do dewelopera JHM Development za 421 mln zł. Na miejscu ma powstać około dwóch tysięcy mieszkań.

Skala postępowań wobec mieszkańców jest znacznie większa niż dwie przeprowadzone eksmisje: „Super Express" pisze o około 160 pozwach, z czego 25 dotyczy zaległych opłat lub bezumownego korzystania z terenu. naTemat.pl podaje, że miesięczna opłata za działkę sięgała 2946 zł, a roszczenia wobec jednej z rodzin przekroczyły 17 tys. zł. Na osiedlu stoją już puste domy z tablicami informującymi o rozbiórce.

O sprawie pisaliśmy wcześniej:

Galeria zdjęć

Dokumentacja fotograficzna z 2 września 2026 roku, od 9.30 do 12.00, w porządku chronologicznym.

Wszystkie zdjęcia: Lilia Wołłowicz.

Redakcja relacje.news
Redakcja relacje.news

Zespół redakcyjny serwisu relacje.news.

Lilia Wołłowicz

Fotoreporterka. Dokumentuje protesty, sprawy lokatorskie i życie miasta.

Komentarze